Furka Pass, Obergoms, Szwajcaria 2 sierpnia 2026

Po zjawiskowych urodzinach Eleny zbieramy się na dalszą część podróży kamperowej. Tym razem jedziemy w trzy rodziny, trzema kamperami i z szóstką chłopców na pokładzie. Dla Eleny i Grahama to pierwsza w życiu podróż kamperem!

Już sam wyjazd z ich parkingu pod Annecy okazuje się wyzwaniem, ale ostatecznie wszystkie trzy kampery wyjeżdżają bez szkód. Możemy ruszać!

Szwajcaria kamperem – wracamy po dwóch latach

Na cel podróży wybieramy Szwajcarię. Co prawda byliśmy tutaj kamperami z Dominiką i Cyprianem dwa lata temu (link do tej podróży: https://totutotam.blog/podroze/austria-i-szwajcaria-kamperowe-2024/), ale pozostał nam spory niedosyt. Chcemy więcej!

Chłopcy błyskawicznie przeorganizowują się i zaczynają migrować pomiędzy kamperami. Jest ich sześciu, więc liczba możliwych konfiguracji znacząco wzrosła. Właściwie nigdy do końca nie wiadomo, czyje dzieci aktualnie wieziemy.

Pierwszy kemping znajdujemy nad jeziorem Neuchatel. Jest pięknie położony, a nam udaje się nawet ustawić trzy kampery w idealne U. Wieczorem kolacja w lokalnej knajpce z szaloną Czeszką w obsłudze, a chłopcy w tym czasie integrują się z lokalsami, grając na miejscowym stadionie.

Kamperowe życie oficjalnie rozpoczęte!

Lauterbrunnen – jedna z najpiękniejszych dolin Szwajcarii

Następny dzień zaczynamy od pierwszego wspólnego śniadania w trzy rodziny. Ku naszemu zaskoczeniu idzie nam całkiem sprawnie.

Tomek wymyśla też genialny w swojej prostocie system motywacyjny dla dzieci: minuty pracy zamieniamy na minuty screen time. Sprzątanie kampera, zmywanie naczyń, pomoc przy śniadaniu – wszystko ma swój przelicznik.

System zatrybia natychmiast, dorośli.. ani razu na tym wyjeździe nie umyją naczyń!

Po śniadaniu ruszamy do Lauterbrunnen, jednej z najbardziej spektakularnie położonych miejscowości w Szwajcarii. Dolinę otaczają potężne alpejskie szczyty, a cały region zdominowany jest przez słynną trójkę: Eiger, Mönch i Jungfrau.

Tutaj popełniamy jednak jeden błąd: nie zarezerwowaliśmy wcześniej kempingów.

W środku lata okolice Lauterbrunnen, Grindelwaldu i Interlaken są potwornie oblegane. Znalezienie miejsca dla jednego kampera nie jest łatwe. Dla trzech – graniczy z cudem.

W ciągu dnia udaje nam się jednak zaparkować i po szybkim lunchu ruszamy w góry. Najpierw kolejką linową, potem kolejką górską. Chmury trochę zasłaniają widoki, ale i tak… czujemy jazz!

Na noc musimy odjechać na kemping oddalony prawie godzinę od Lauterbrunnen. Nie ma wyjścia. Za to miejsce okazuje się bardzo klimatyczne.

Jungfraujoch – Top of Europe

Wieczorem nasza rodzina podejmuje spontaniczną decyzję: jedziemy rano na Jungfraujoch.

Kupujemy bilety online. Pobudka o 5:00. Chłopcy praktycznie na śpiocha lądują w kamperze i godzinę później jesteśmy już w Grindelwald, skąd rozpoczyna się jedna z najbardziej spektakularnych górskich podróży w Europie.

Pierwszy etap to przejazd Eiger Express – nowoczesną, niemal całkowicie przeszkloną gondolą. Wjeżdżamy na wysokość ponad 2300 m n.p.m., a obok nas wyrasta gigantyczna północna ściana Eigeru.

Robi ogromne wrażenie.

Z gondoli przesiadamy się do słynnej Jungfraubahn, czyli kolejki prowadzącej tunelem wykutym wewnątrz góry. To niesamowite przedsięwzięcie inżynieryjne – linia na Jungfraujoch została otwarta już w 1912 roku!

Po chwili jesteśmy na Jungfraujoch, 3454 m n.p.m.

Co zobaczyć na Jungfraujoch?

Na górze spokojnie można spędzić kilka godzin. Są lodowe tunele i rzeźby w Ice Palace, platformy widokowe, restauracje i kawiarnie.

Ale największą atrakcją są oczywiście same Alpy.

Mamy ogromne szczęście. Po wcześniejszych chmurach trafiamy na niemal bezchmurne niebo. Wokół potężne alpejskie szczyty, a poniżej rozciąga się lodowiec Aletsch – najdłuższy lodowiec w Alpach.

Spędzamy na górze prawie trzy godziny i zdecydowanie było warto.

Cena? Boli. Za bilety dla naszej rodziny płacimy dobrze ponad 2000 zł. Ale jeśli pogoda dopisze, jest to jedna z tych atrakcji w Szwajcarii, na które naprawdę warto wydać pieniądze.

Powrót tą samą trasą również jest spektakularny.



Interlaken i kąpiel w turkusowym jeziorze Brienz

Zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi spotykamy się z resztą ekipy w Interlaken.

Jak zwykle zaczynamy od najbardziej emocjonującej atrakcji wakacji kamperowych w Szwajcarii, czyli… szukania miejsca parkingowego dla trzech kamperów.

Samo Interlaken jest pięknie położone pomiędzy jeziorami Thun i Brienz, ale tym razem robimy tylko szybki lunch i jedziemy dalej – do Iseltwald nad jeziorem Brienz.

I tutaj jest bajka.

Jezioro Brienz ma wręcz nierealny, turkusowy kolor. Oczywiście idziemy się kąpać. Woda jest rześka – delikatnie mówiąc – ale po całym dniu działa fantastycznie.

A widoki? Niesamowite.

Aareschlucht – spacer przez wąwóz Aare

Nocujemy na kempingu w okolicach Meiringen, a następnego dnia ruszamy do Aareschlucht, czyli wąwozu rzeki Aare.

To łatwa i bardzo efektowna wycieczka, również z dziećmi. Trasa prowadzi drewnianymi pomostami i tunelami pomiędzy wysokimi skalnymi ścianami, a pod nami płynie turkusowa woda.

Na całość warto przeznaczyć około dwóch godzin.

Furka Pass – jedna z najbardziej spektakularnych dróg Szwajcarii

Jedziemy dalej w kierunku Furka Pass.

I tutaj zaczyna się prawdziwa uczta dla kierowcy.

Droga na przełęcz Furka to jedna z najbardziej widowiskowych tras samochodowych w całej Szwajcarii: serpentyny, góry, przepaście i widoki, przez które człowiek co chwilę ma ochotę się zatrzymywać.

Po drodze mijamy słynny Hotel Belvédère – charakterystyczny budynek stojący przy serpentynie niedaleko lodowca Rodanu. To prawdopodobnie jeden z najczęściej fotografowanych hoteli w Szwajcarii.

Na trasie roi się od sportowych samochodów. Nic dziwnego – Furka Pass to idealne miejsce, żeby sprawdzić możliwości auta.

My mamy dodatkową atrakcję. Na samej przełęczy mijają nas dwa szybowce lecące zaledwie kilka metrów nad nami!

Crans-Montana – dwa dni odpoczynku

Po intensywnym zwiedzaniu robimy sobie dwa spokojniejsze dni w Crans-Montana.

Śpimy na kempingu, w pobliżu mamy korty tenisowe, więc gramy z całą szóstką dzieci. Sama Crans-Montana jest przepięknie położona i świetnie nadaje się na chwilę oddechu podczas podróży kamperem po Szwajcarii.

Tutaj odbywają się też bardzo ważne zakupy.

Każde dziecko dostaje swój szwajcarski scyzoryk Victorinox.

Możecie sobie wyobrazić, ile wcześniej odbyliśmy rozmów na ten temat…

Montreux i winnice Lavaux

Ostatni dzień naszej podróży przeznaczamy na Montreux i winnice Lavaux nad Jeziorem Genewskim.

To zupełnie inna Szwajcaria. Zamiast wysokich Alp mamy tarasowe winnice schodzące w stronę jeziora, małe miejscowości i niemal śródziemnomorski klimat.

Winnice Lavaux znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i zdecydowanie warto uwzględnić je podczas podróży po tej części Szwajcarii.

Nocujemy na kempingu bezpośrednio nad Jeziorem Genewskim.

Widoki – piękne.

Chłopcy oczywiście wykorzystują każdą możliwą chwilę na kąpiel.

Szwajcaria kamperem – czy warto?

Zdecydowanie tak.

Szwajcaria jest wręcz stworzona do podróżowania kamperem. Odległości nie są ogromne, za to krajobraz potrafi zmienić się kompletnie w ciągu godziny: turkusowe jeziora, lodowce, czterotysięczniki, alpejskie przełęcze i winnice nad Jeziorem Genewskim.

Trzeba tylko pamiętać o jednej rzeczy, której tym razem sami nie dopilnowaliśmy: w sezonie warto wcześniej rezerwować kempingi, szczególnie w okolicach Lauterbrunnen, Grindelwaldu i Interlaken.

Podróżowanie trzema kamperami dodatkowo podnosi poziom trudności!

Annecy – idealne zakończenie podróży

Ze Szwajcarii wracamy do domu Grahama i Eleny pod Annecy, gdzie czeka na nas idealne zakończenie wakacji.

Gospodarze przygotowują plenerowy seans „Top Gun: Maverick” nad basenem.

Jest niesamowicie ciepły wieczór. W tle jezioro Annecy. Przed nami film, basen i gwiazdy. Do tego kieliszek wina.

Chyba nie da się lepiej zakończyć tego wyjazdu.

W niedzielę rano nie ma już jednak czasu na lenistwo. Pędzimy do Lyonu oddać kampera i lecimy do Wrocławia na kolejną uroczystość.

Tym razem naszą – 15. rocznicę ślubu.

Dzieje się!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Kamperem przez Alpy. Chamonix, Courmayeur i Annecy.

6 dni kamperem przez Francję i Włochy. Chamonix, Aiguille du Midi, Courmayeur, Annecy i Mount Blanc. Nasza trasa, praktyczne wskazówki i mnóstwo rodzinnych przygód.

Czytaj dalej
Back to top