Z Ekwadoru lecimy przez Panamę do Miami. Podczas międzylądowania widzimy Kanał Panamski oraz statki oczekujące na wejście do niego.
Przylatujemy do Miami po 1szej w nocy. Jak zwykle nasze wizy USA wywołują turbulencje i dodatkowe przepytki w zamkniętym pokoju. Już się przyzwyczailiśmy, że USA wyjątkowo sprawdza osoby dużo podróżujące do podejrzanych krajów (u nas to przede wszystkim Iran i Sudan), stąd też musimy mieć wizy i nie możemy podróżować w ramach zasad ruchu bezwizowego.
W hotelu jesteśmy po 2giej w nocy. Jest sobota wieczór, Tomek z Cyprianem… idą jeszcze na drinki do barów na Ocean Drive. Ilość dziwnych ludzi na ulicach nie zmieniła się..
Następnego dnia po check – out z hotelu wypożyczamy rowerki z Domi (Aleks i Antoś mają problemy żołądkowe) i jedziemy na wycieczkę wzdłuż South Beach, czyli głównej plaży Miami. Kiedyś był to boardwalk, a teraz jest chodnik wzdłuż plaży. Jedziemy okolo 6km w jedną stronę. Piękni ludzie uprawiający sporty, fajne hotele, zabudowa art deco, a przede wszystkim świetna pogoda. Dobry lunch, ostatnie drinki i wracamy do PL! Domi, Cypruś i chłopcy zostają jeszcze na Florydzie na prawie tydzień, a my… czas do szkoły!











Bezpośredni lot do Waw i jesteśmy w domu po 3 tygodniach podróży. Yey!
Czekają nas 3 tygodnie szkoły i.. ferie zimowe. Tydzień w Alpach włoskich, a potem… Kamerun i Gwinea Równikowa! Będzie się działo!




