O co chodzi z tym piekłem?
Derweza to najpopularniejsza atrakcja turystyczna Turkmenistanu. Kraj ten obfituje w gaz, do tego stopnia że jego 5 mln populacja korzysta z niego za darmo (podobnie jak z prądu), a rury z gazem ciągną się dziesiątkami kilometrów wzdłuż dròg. Na pustyni Karakum, gdzie znajdują się złoża gazu ziemnego, pojawiło się kilka zapadlisk/ kraterów z których wydobywają się siarczane wyziewy. Jeden z nich został podpalony w roku 1971 z myślą że po kilku miesiącach sam wygaśnie – zapach gazu po prostu przeszkadzał niedalekiej wiosce. Krater, nazwany Wrotami Piekieł, płonie do dziś, choć od kilku lat jest celowo powoli wygaszany poprzez odcinanie podziemnych dopływów gazu.
Wrota Piekieł oddalone są 260 km od stolicy Ashgabat, czyli 4h jazdy na polnoc w stronę Uzbekistanu. Po 2 godzinach droga robi się coraz bardziej wyboista, za oknem zmienia się krajobraz coraz bardziej przypominając ten pustynny. Mijamy po drodze piaszczyste wydmy i stada wielbłądów.


Derweza – wrota piekieł
Dojeżdżamy na miejsce pod wieczór, za dnia płonący krater wygląda dość ciekawie, ale jeszcze nie widowiskowo. Udajemy się do wioski jurt oddalonej 10-15 minut spacerem od krateru. To tu spędzimy najbliższą noc. Nasza jurta jest bardzo prosta, a jej wyposażenie to 4 łóżka polowe. Kierowca przygotowuje nam kolację na ruszcie- grillowana jagnięcinę, skrzydełka kurczaka i warzywa. W warunkach polowych takie proste jedzenie smakuje wyśmienicie.
Dzieci są zachwycone- ganiają za owcami i pustynnymi robakami które pieczołowicie budują podziemne tunele. Po zmroku jest bardzo wietrznie ale za to bezchmurnie dzięki czemu można podziwiać konstelacje gwiazd na niebie. Jedynym większym źródłem światła w okolicy jest płonący krater, widać nad nim czerwona lunę, nawet ze sporej odległości. Idziemy zobaczyć jak wygląda z bliska po zmroku. A wygląda zjawiskowo! Czarna dziura płonie niezmiennie oświetlając okoliczne wydmy. Doznania wzmacnia porywisty wiatr, dzieciaki kwiczą z ekscytacji☺️
W Jurcie jest dość głośno- ze względu na mocne porywy wiatru, ta cała trzeszczy. Agata nie może zmrużyć oka przez całą noc, pozostałej reszcie ekipy jakoś nie przeszkadzają te dźwięki. Wstajemy leniwie po 8.00 rano, okazuje się że jesteśmy ostatnią ekipą która opuszcza obóz. W drodze powrotnej do Ashgabat, zatrzymujemy się jeszcze zobaczyć 2 inne kratery- jeden jest błotnisty, drugi wypełniony wodą. Są mniej spektakularne, choć równie ciekawe. Mamy pecha (a może szczęście?) z pogodą – 2 dni temu na pustyni było ponad 35 stopni, podczas naszego pobytu nastąpiło załamanie pogody i temperatura spadła do 15 stopni i zaczął padać deszcz! To niespotykane zjawisko, zdarza się ponoć bardzo rzadko ale jest zbawienne dla ludzi zamieszkujących pustynię Karakum!








Powrót i dalej do starożytnego Merv
Wracamy do Ashgabat 4h, żeby po posiłku, przekąpaniu się i przepakowaniu pojechać 3h na wschód (nową 3 pasmowa autostradą) do miejscowości Mary oraz starożytnego Merv.
Merv to miasto niszczone wielokrotnie na przestrzeni ponad 1500 lat. Leżało na Jedwabnym Szlaku i szczyt rozwoju osiągnęło w 11w. Totalnie spalił je Chingis Chan w 13w. – zabijając wszystkich 300 tysięcy (sic!) mieszkańców. Miasto za każdym razem było było jakąś siłą odbudowywane, więc dzisiaj jego ruiny są bardzo rozległe. Odwiedzamy kilka imponujących budynków, ale większość to ruiny – wymagają sporej wyobraźni żeby zobaczyć jak to mogło wyglądać kiedyś. W zachodzącym słońcu wszystko wygląda lepiej 🙂
Pod wieczór dojeżdżamy do nieodległego Mary City, skąd udamy się w nocny przejazd pociągiem kuszetka na wschodnie rubieże Turkmenistanu!











