Zaczęło się tak
Przejechaliśmy z galerii handlowej na peron o godzinie dziewiątej. Czekaliśmy piętnaście minut na pociąg. Byliśmy zaskoczeni bo pociąg był dizlowy i miał około dwadzieścia pięć lat. Każda kabina miała cztery łóżka. Toaleta była bardzo nie ładna – wszystko wylatywało na tory. Jak weszliśmy do kabiny Olaf z Tomkiem spali na górze a Gucio i Agata spali na dole. W pociągu nie było wagonu restauracyjnego.
Tomek nam mówił że będzie tut tut (tłumaczenie: stukot kół o tory) ale na początku było tut tut i też troszkę w trakcie. Nie moglibyśmy pójść spać późno bo o siódmej rano musiliśmy wstać. Jak się kładliśmy i Gucio już zasnoł a Olaf już zasypiaiał i nagle Olaf zrobił samolocik z papieru i zapytał się czy może wyżucić go przez okno ale Tomek powiedział żeby go nie wyżuciać więc nie wyżucił. Ale Olafowi trudno było mu zasnąć więc zapytał się Agaty czy może pożyczyć opaskę i Agata się zgodziła i powiedziała że potem zabierze Olafowi kiedy będzie spać i Olaf się zgodził. Olafa obudził Tomek o szóstej czterdzieści pięć. Wszyscy się ubrali i wyszliśmy, pszewodnik nas popędział. Ale w końcu wyszliśmy z pociągu musieliśmy pszejść pół peronu i tam na nas czekał pan kierowca i pojechaliśmy. Napisane by Olaf.
Kurtyna 🙂






