Addis Ababa, Etiopia 28 stycznia 2026

(czyli jak brak wizy do Gabonu zamienił się w przygodę)

W drugi tydzień ferii zaplanowaliśmy tygodniowy wypad do Afryki z Grzesiem, Olgą i dziećmi. Plan był prosty (a jakże!): Gabon + Wyspy Świętego Tomasza i Książęca – tak, to 2 osobne kraje i tak, jeszcze nas tam nie było 🙂

Problem? Wiza do Gabonu. A właściwie jej brak.

Wiza do Gabonu – teoria vs. rzeczywistość

W grudniu złożyliśmy wnioski o e-wizy do Gabonu. Sprawę monitorowaliśmy będąc na urlopie w Azji, ale… wnioski wisiały w próżni. Nie były ani odrzucone, ani zaakceptowane.

Tradycyjna wiza? Teoretycznie możliwa w Berlinie lub Paryżu. Praktycznie – nierealna, bo:

  • paszporty mieliśmy przy sobie,
  • wróciliśmy do Europy ponad tydzień później niż planowaliśmy (hospitalizacja i rekonwalescencja Agaty zrobiły swoje)

Tomek uruchamia więc plan B: fixer w Gabonie, czyli lokalny człowiek-od-zadań-specjalnych, który próbuje załatwić wizę na miejscu. Jesteśmy w stałym kontakcie, ale sytuacja robi się nerwowa – wizę może dostaniemy we środę, a lot mamy w sobotę. Potem wiza ma być w czwartek, a potem w piątek..

Lot do Gabonu… bez wizy. Czyli adrenalina level expert

W sobotę wieczorem Agata dołącza do Tomka i chłopców w Mediolanie. O 23ciej planowy lot Ethiopian Airlines do Gabonu, z przesiadką w Addis Ababie. Tak samo lecieliśmy rok temu po nartach do Kamerunu i Gwinei Równikowej: https://totutotam.blog/podroze/kamerun-i-gwinea-rownikowa/

Wizy do Gabonu? Nadal brak. Spędzamy kilka godzin przed wylotem napróbach zmiany rezerwacji i wiszeniu na infolinii. Niestety – bez sensownego rozwiązania, poza zakupem nowych biletów.
Trudno, idziemy na check-in. Standardowa procedura i pracownik lotniska:

👉 „Poproszę wizy do Gabonu”.

Tomek ze stoickim spokojem pokazuje potwierdzenia złożenia wniosków e-wizowych, które absolutnie nie są wizami i nie uprawniają do wjazdu. Pracownik patrzy… i uznaje je za wizy!

Robi nam odprawę.

My: 😜

Lecimy!

Addis Abeba zamiast Gabonu – plan awaryjny idealny

Ponieważ lot do Gabonu jest z przesiadką w Addis Ababie, podejmujemy decyzję:

➡️ zostajemy w Etiopii na kilka dni, żeby na spokojnie poczekać na wizy.

➡️ Deportacja w Gabonie nie brzmi jak atrakcja turystyczna, a po sprawdzeniu online widzimy że Gabon nie jest krajem gdzie można przylecieć “na pałę” bez wiz.

Po przylocie do Etiopii na lotnisku w Addis Ababa zaczyna się logistyczny rollercoaster:

  • Ethiopian Airlines nie bardzo wiedzą, co z nami zrobić,
  • jesteśmy odsyłani z miejsca na miejsce,
  • w końcu udaje się przerezerwować lot do Gabonu na 3 dni później (wpuścili nas na lot bez wiz, wiec muszą coś zrobić z nami).

Tomek biegnie do bramki, żeby nie wysyłali naszych bagaży dalej do Gabonu, a Agata z chłopcami idą na śniadanie do business lounge. Działamy jak zespół Formuły 1.

Addis Ababa i… znikające bagaże ✨

Kupujemy wizy etiopskie, idziemy po bagaże i… zonk.

Bagaży nie ma.

Czekamy:

  • 1 godzinę
  • 2 godziny
  • 3 godziny

Przylecieliśmy o 7:00, jest 13ta, a my nadal koczujemy przy taśmie. W końcu dowiadujemy się, że nasze bagaże najprawdopodobniej jednak poleciały do Gabonu.

Jedziemy więc do hotelu bez bagaży, ale za to:

  • żywi,
  • cali,
  • w Afryce, ale nie w więzieniu deportacyjnym

Bilans? Na plus. Grzesiek z Olgą i dziećmi mają do nas dołączyć 1 dzień później, więc przebukowuja bilety online i dołączają do nas po 1 dniu (ze wspólnych nart we Włoszech polecieli jeszcze na wesele do Grudziądza – hardcorowcy!)

Luksusowy start w dwubiegunowej Etiopii

Na pobyt wybieramy Sheraton Addis, uznawany za najlepszy hotel w kraju. Już przy wejściu pełna kontrola bezpieczeństwa jak na lotnisku.

Hotel jest piękny, elegancki i bardzo zadbany. Szybki prysznic i ruszamy w miasto. Etiopia to kraj skrajności – Addis Ababa robi bardzo dobre wrażenie, szerokie i czyste ulice, ładnie biurowce. Jednak.. mieszka tu zaledwie 6m z 135m Etiopczyków, gdzie prawie połowa populacji kraju nie ma dostępu do prądu. Szokujące.

Muzeum Narodowe Etiopii i… Lucy, nasza prababcia

Pierwszy punkt: Muzeum Narodowe Etiopii.

Przed wejściem spotykamy jedną jedyną grupę „białych”. Oczywiście Polacy. Zawsze. Wszędzie. Kupują nam bilety do muzeum, bo nie mamy lokalnej waluty. Odmawiają przelewu blikiem na.. 5 PLN 🙂

Muzeum jest dość proste, ale niezwykle interesujące. To właśnie tutaj znajdują się szczątki Lucy – kobiety sprzed ponad 3.2 milionów lat, odnalezione w 1974 roku na terenie Etiopii. Lucy to Australopitek.

Lucy została znaleziona w Rowie Wschodnioafrykańskim, miejscu gdzie:

  • dwie ogromne płyty tektoniczne oddalają się od siebie,
  • Afryka powoli dzieli się na dwie części.

Historia, geologia i ewolucja w jednym. Bardzo mocne.

Święta Katedra i trudna historia Etiopii

Kolejnego dnia dołączają do nas Olga i Grzesiek z dziećmi 🙂

Poranek upływa leniwie, ale po południu odwiedzamy Świętą Katedrę w Addis Abebie.

To najważniejsze miejsce sakralne w Etiopii, wybudowane na cześć zakończenia okupacji włoskiej. Cerkiew prawosławna w stylu europejskim, ale z afrykańskim twistem – na witrażach święci mają afrykańskie twarze.

Oprowadza nas prawosławny pop, pokazuje m.in. bębny używane podczas ceremonii.

Później trafiamy do Muzeum Ofiar Czerwonego Terroru.

To jedno z najbardziej poruszających miejsc, jakie odwiedziliśmy:

  • lata 70., junta wojskowa wspierana przez ZSRR,
  • w ciągu 2 lat zamordowano ok. 500 tysięcy ludzi,
  • muzeum jest surowe, dosadne, momentami wstrząsające, np. z czaszkami zamordowanych

Niełatwe, ale bardzo ważne doświadczenie.

Park Entoto – zielona strona Addis Ababy

Kolejnego dnia jedziemy do Parku Entoto, położonego wysoko nad miastem.

To ogromna przestrzeń pełna:

  • tras spacerowych i rowerowych,
  • kawiarni i restauracji,
  • atrakcji typu zip line, łucznictwo.

Spędzamy tam 4–5 godzin. Wisienką na torcie są zjazdy potrójna tyrolką na wysokości.

Chłopcy? W siódmym niebie.


Zachód słońca na najwyższym budynku Etiopii

Na zakończenie dnia jedziemy do najwyższego budynku w Etiopii (i Afryce Wschodniej) – 51 pięter.

Restauracja na 50. piętrze, widoki? Kosmos. Idealne domknięcie tej nieplanowanej, ale genialnej przygody w Etiopii.

Następny przystanek Gabon. W końcu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

W końcu w Gabonie — ekspresowy przystanek w Libreville

Po tygodniach walki z wizą w końcu lądujemy w Libreville. Krótki, barwny przegląd miasta, muzeów, kontrastów i planu dalszej podróży.

Czytaj dalej
Back to top