Chamonix-Mont-Blanc, Francja 26 lipca 2026

12 dni, 3 kampery i jeden genialny pomysł. Ale od początku.. Wszystko zaczęło się od… urodzin.

Nasza przyjaciółka Elena zaprosiła nas na swoje urodziny do Annecy. Pomyśleliśmy więc: skoro już lecimy do Francji, to szkoda byłoby ograniczyć się tylko do jednego weekendu.

Efekt?

12-dniowa wyprawa kamperami przez Alpy.

Trzy rodziny, trzy kampery, sześcioro energetycznych chłopców, setki kilometrów, niezliczona liczba śmiechu i… dyskusji z dziećmi 😉


Start we Wrocławiu. Sen? Co to takiego?

Najpierw lecimy do Wrocławia.

Przez pół dnia pracujemy, odwiedzamy prababcię Lucynkę i ciociobabcię Małgosię w Wałbrzychu, a następnego dnia o 5:30 rano meldujemy się już na lotnisku.

Kierunek: Lyon, z przesiadką w Monachium.

Jak zwykle laptop pracuje niemal do lądowania. Wakacje wakacjami, ale robota sama się nie zrobi…

W Lyonie spotykamy się z Cyprianem, Dominiką i ich dziećmi. Oni przylecieli dwie godziny wcześniej, więc już zdążyli złapać wakacyjny klimat. My dołączamy chwilę później.

No to po kampery!


Indie Campers. Nowy kamper nie zawsze idealny

Wybraliśmy Indie Campers.

Firma jest ogromna i działa na kilku kontynentach. Liczyliśmy więc na ekspresowy odbiór.

No cóż…

Nasz kamper miał zaledwie 6 tygodni i tylko 4 tysiące kilometrów przebiegu, a i tak znaleźliśmy dwie usterki.

Cyprian przebił wszystkich.

Obszedł swój kamper z telefonem i zrobił… około 80 zdjęć każdej możliwej ryski, odprysku i zadrapania. Wyglądało to bardziej jak dokumentacja dla ubezpieczyciela niż odbiór wakacyjnego auta.

Efekt?

Z depotu wyjechaliśmy dopiero po 17:00.

Ale przynajmniej z czystym sumieniem.


Pierwszy camping. Basen wygrywa z górami

Po około półtorej godziny docieramy na pierwszy camping.

Ładny, spokojny i… z otwartym basenem.

Dla dzieci plan zwiedzania przestał istnieć.

Przez dwie godziny następnego ranka świat ograniczał się do zjeżdżalni, skoków do wody i pytania:

“Jeszcze pięć minut?”

Oczywiście trwało to znacznie dłużej.


Chamonix. Góry, które uzależniają

Po kolejnych 90 minutach jazdy wjeżdżamy do Chamonix.

To miejsce u stóp Mount Blanc, które Tomek uwielbia chyba bardziej niż wszystkie inne góry.

To już jego… nawet nie wiadomo który raz. W samych ostatnich czterech miesiącach był tutaj trzy razy.

W marcu razem z kolegami zjechał legendarną Vallée Blanche, czyli jedną z najsłynniejszych i najdłuższą na świecie trasą freeride na świecie.

W czerwcu zdobył z kolegami natomiast Mount Blanc wymagającą drogą 3 Monts.

Tak więc można powiedzieć, że wrócił… do siebie.


Elektryczne rowery. To powinno być legalne?

Pierwszą atrakcją były elektryczne rowery górskie.

Jeżeli nigdy na takich nie jeździliście, ostrzegamy. To uzależnia.

Podjazdy, które normalnie kończą się płucami na kierownicy, nagle okazują się całkiem przyjemnym spacerem.

Przejeżdżamy malowniczą doliną, wspinamy się na okoliczne wzgórza i praktycznie co kilka minut zatrzymujemy się na zdjęcia.

Bo kiedy przed oczami masz cały masyw Mount Blanc, trudno po prostu jechać dalej.

Wieczorem jemy kolację w klimatycznej restauracji w Les Houches.

Mount Blanc zmienia kolory wraz z zachodzącym słońcem, a Tomek co chwilę zerka w stronę lodowców.

Niektórzy oglądają zachód słońca. On ogląda lodowce.. 😉


50 kilometrów na rowerach z dziećmi

Następnego dnia wracamy rowerami do Chamonix.

Łącznie robimy ponad 50 kilometrów.

Najbardziej zaskakuje nas to, jak świetnie radzą sobie dzieci.

Zero marudzenia.

No dobrze… prawie zero.


Aiguille du Midi. Prawie 4000 metrów w kilkanaście minut

Z centrum Chamonix wjeżdżamy kolejką na Aiguille du Midi.

Startujemy z około 1000 m n.p.m., a po chwili jesteśmy na wysokości 3842 m n.p.m.

To jedno z tych miejsc, których żadne zdjęcie nie oddaje.

Lodowce wyglądają jak z innej planety, a charakterystyczna skalna igła dosłownie wbija się w niebo.

Jest tylko jeden drobiazg.

Na tej wysokości szybko przypominamy sobie, że oddychanie jednak jest całkiem przydatne., bo tlenu 40% mniej niż w Chamonix.


Włochy. Jeden tunel i zupełnie inny klimat

Wieczorem przejeżdżamy Tunelem pod Mount Blanc.

Kilkanaście minut później jesteśmy już we Włoszech.

Nocujemy na campingu z fantastycznym widokiem na Grandes Jorasses i włoską stronę masywu.

Na kolację jedziemy… jednym kamperem.

Ośmioosobowa ekipa.

Dużo śmiechu.

Jeszcze więcej włoskiego jedzenia.

Plan idealny.


Dwugodzinny spacer, który trwał pięć godzin

Następnego ranka Cyprian zabiera Olafa i Aleksa na krótki spacer.

Plan?

1–2 godziny.

Rzeczywistość?

Pięć.

Bo przecież “skoro już jesteśmy”, to można podejść jeszcze kawałek.

A potem jeszcze kawałek.

I jeszcze na lodowiec.

Chłopcy wrócili kompletnie wykończeni, ale jednocześnie zachwyceni.

Takie przygody pamięta się latami. Odszedł tylko jeden paznokieć u nogi..


Skyway? Nie tym razem

Przez przedłużającą się górską wyprawę zabrakło nam dosłownie kilku minut, żeby zdążyć na ostatni wjazd kolejką Skyway Monte Bianco.

Szkoda?

Trochę.

Ale podróże uczą jednego.

Nie wszystko musi wyjść zgodnie z planem.

Zamiast tego ruszamy na spacer po Courmayeur.

To elegancki alpejski kurort z włoskim klimatem, świetnymi restauracjami i pięknymi uliczkami. Wystawa sklepu Dior jak zawsze zaskakuje.

No i z górami, które wyglądają tak, jakby ktoś specjalnie ustawił je do zdjęcia.


Urodziny nad jeziorem Annecy

Wieczorem wracamy przez tunel do Francji.

Po około dwóch godzinach jesteśmy już u Eleny i Grahama, niedaleko Annecy, z pięknym widokiem na jezioro.

Ich nowy dom położony jest nad samym jeziorem Annecy i ma widok, który spokojnie mógłby trafić na okładkę katalogu biura podróży.

To właśnie tutaj świętujemy urodziny Eleny.

I trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce.


Jezioro Annecy. Woda cieplejsza niż się spodziewaliśmy

Sobotę spędzamy na łódkach.

Pływamy, skaczemy do wody. I odkrywamy, że jezioro Annecy jest… zaskakująco ciepłe.

To był idealny finał alpejskiej części naszej wyprawy.


Warto wiedzieć

🚐 Kamper: Indie Campers (odbiór i zwrot w Lyonie)

🚲 Największe zaskoczenie: elektryczne rowery górskie – obowiązkowy punkt programu.

🏔 Nasz hit: Aiguille du Midi i panoramy na Mount Blanc.

🍝 Najlepszy klimat: Chamonix!

👨‍👩‍👧‍👦 Dla rodzin z dziećmi? Zdecydowanie tak. Chamonix, Annecy i okolice oferują mnóstwo atrakcji dla dzieci, a kamper daje ogromną swobodę podróżowania.


Czy warto?

Zdecydowanie.

Połączenie Chamonix, Courmayeur i Annecy to jedna z najpiękniejszych tras, jakie można zrobić kamperem po Alpach.

Były lodowce, rowery, spektakularne kolejki linowe, włoskie jedzenie, ciepłe jezioro i mnóstwo wspólnych chwil.

A przecież to był dopiero 1. część naszej 12-dniowej wyprawy…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top