2 listopada 2024

Wylot:

Do Abu Dhabi lecimy przez Kraków. Warszawa nie dorobiła się jeszcze lotów bezpośrednich (będą w 2025). Jesteśmy po takim maratonie zawodowo- prywatnym i tak totalnie niedospani, że w Krakowie (pobudka była o 4tej rano) od razu zasypiamy w samolocie. Coś tam gadają, ale słyszymy to daleko przez sen.. Jakiez jest nasze zaskoczenie, gdy po 3h snu okazuje się że nadal stoimy na lotnisku. Jest mgła i lotnisko zamknięte. Siedzielismy 3.5h w samolocie, zanim wystartowaliśmy, a my spaliśmy jak zabici, dzieciaki szczęśliwe ze dostały na tak długo telefony 🙂  Jakże ciągnie się ta podróż, ale w koncu udaje sie nam dolecieć po prawie 10h w samolocie. Dziękujemy WizzAir 🙂

Abu Dhabi:

Spędzamy wspaniałe 2 dni u Grahama i Eleny w domu nad morzem na fajnym osiedlu w Abu Dhabi. Po drodze celebracje Halloween w różnych wydaniach (w ciągu dnia i wieczorne). Dzieciaki są wniebowzięte, zawłaszcza ze Olaf i Gucio wspaniale dogadują się z Jamesem i Samem. Chodzenie po domach i zbieranie cukierków jest dla naszych dzieci nowym odkryciem i przylatują do nas z pretensjami czemu nie robiliśmy tego wcześniej..

Ostatnia noc śpimy w takim luksusowym „obozie” Sonara na pustyni. Kolacja na pustyni w oazie niedaleko Dubaju, drinki, zachód słońca, wielbłądy, orły – wszystko co Emiraty mają najlepsze. 

Choroba:

Mamy już lecieć do Erytrei, ale Olaf strasznie kaszle i ma gorączkę. Idziemy do lekarza. Wyrok jest jeden: Olaf ma zapalenie płuc. Gucio też kaszle, ale bez gorączki. Nie pomogło wcześniejsze przeziębienie Olafa, plus szoki temperaturowe spowodowane niesamowitym schładzaniem pomieszczeń w Emiratach. Nie ma wyjścia: uruchamiamy plan awaryjny. Zostajemy w Emiratach, nie wiemy kiedy Olaf wyzdrowieje i jak zareaguje na antybiotyk i leki. 

Trochę wynagradzamy sobie ten przedłużony pobyt ciekawymi hotelami, które kilkukrotnie zmieniamy. 

Po 3 dniach Olafowi się poprawia, więc decydujemy się lecieć do Erytrei 2 dni później. W sumie nasz wylot przesuwa się o 5 dni, więc do PL też wrócimy później. Ale coz.. czego sie nie robi dla Erytrei! 

Wylot będziemy mieć z Dubaju, więc ostatnie 2 dni spędzamy w tym mieście, gdzie spotykamy się ze znajomymi i po prawie 15tu latach ponownie (tym razem z dziećmi) wjeżdżamy na Burj Khalifa, czyli najwyższy budynek świata. Poprzedni wjazd byl z rodzicami Tomka 🙂 Widok jak zawsze mega, ale dopiero ze 125 pietra widać skalę rozwoju w Dubaju. Mimo że jesteśmy tu dość często, to za każdym razem odkrywamy coś nowego. Olaf na budynek od lat mówi Rakieta, a Gucio.. Burżek. 

Nocleg na Palmie Jumeirah, która w piątek wieczorem emanuje imprezami, z czego rodzice nie omieszkają skorzystać! 

W sumie przez ten przedłużony pobyt dobrze wypoczywamy (chyba nam to było potrzebne), pomimo dużej niepewności związanej z dalszą podróżą (nie wiedzieliśmy czy wracamy do Polski, czy lecimy do Erytrei, czy jeszcze coś innego). Emiraty mają dużo do zaoferowania, mieszka tu sporo znajomych i pogoda zaczyna być idealna, tzn znośna 🙂

W sobotę lecimy do Erytrei. 2 fakty przygotowawcze: 

1. mamy ze sobą prawie 50kg zabawek dla dzieci w Erytrei – dziękujemy Tomkowi M za przewiezienie ich z Polski do Abu Dhabi. 

2. W Erytrei nie ma Internetu. W ogóle (jak w Sudanie – jest wyłączony). Agencja, która organizuje nasz przyjazd prosi nas o przywiezienie.. 3 StarLinkow od Elona Muska (no nie bezpośrednio od niego). Dla niewtajemniczonych Starlink to system satelitów, który pozwala satelitarnie łączyć się z www z każdego miejsca na ziemi. I my wieziemy takie 3 odbiorniki. 

Więc oprócz 50kg zabawek mamy jeszcze 3 starlinki, ergo – jesteśmy obładowani jak wielbłądy, ale na szczęście mamy możliwość nadania 8sztuk bagażu w EgyptAir (tak, lecimy przez Kair), więc damy radę! 

Ahoj przygodo!!! 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Erytrea – Włochy w Afryce

Kilka dni w tajemniczej i malo znanej Erytrei i… jakie miłe zaskoczenie!

Czytaj dalej
Back to top