Brokopondo, Surinam 10 sierpnia 2025

Przylatujemy. A ten Surinam to kraj?


Lot z Curacao do Paramaribo (stolica Surinamu) był opóźniony o 6.5h.. jak przyjechaliśmy na lotnisko w Curacao, to okazało się że nasz samolot.. właśnie odleciał do Miami, gdzie wykonywał wcześniejszy kurs. Na szczęście czas w dobrym towarzystwie leci bardzo szybko 🙂

W Surinamie mieszka niewiele ponad 500tys ludzi, z czego połowa w stolicy – Paramaribo. Ten kraj to jedna z 3 Gujan, która była kolonią Hoelnderską. Niepodległy od 1975r. Kraj jest niesamowitym tyglem niewolników z Afryki, Hindusów, Javajczykow, Japończyków i wielu innych narodowości. W stolicy obok siebie stoją meczet, synagoga, świątynia hinduska i katolicka. Po raz kolejny w ciągu ostatnich miesięcy widzimy kompletną mieszankę religijną (poprzednio Erytrea) i nikomu to nie przeszkadza! Da się? Da.
Na lotnisku odbiera nas przewodnik Sameer. Do hotelu przyjeżdżamy około 3ciej w nocy. Będzie naszą bazą na kolejny tydzień.

Rano kierowca robi nam wstępny obwóz po Paramaribo. Miasto portowe, gdzie rzeka Surinam uchodzi do oceanu Atlantyckiego. Niska zabudowa, ale pozostało wiele kolonialnych budynków, która są świetnie utrzymane. Przez kilka wieków kraj budował swoją pozycję jako eksporter kawy i kakao, które rosły na około 200 plantacjach. Niewolnictwo zostało zniesione dopiero w latach 60. XIXw. W XXw ekonomię dominował eksport boksytów, ale kilka lat temu też biznes upadł. Obecnie Chińczycy inwestują w wydobycie ropy naftowej i wracają do boksytów..

Afobaka – Amazonia po Surinamsku

Jedziemy nową drogą na południe w głąb Amazonii około 1.5h. Tutaj dokujemy się do Afobaka Resort, położnego na brzegu rzeki Surinam, poniżej ogromnej tamy Afobaka. Taka została zbudowana w latach 60. XXw, jako źródło prądu do wydobycia boksytów. Po jej budowie powstało ogromne jezioro Brokopondo o powierzchni prawie 1500km2. Polecona lokalnie przedsiębiorczyni zabiera nas na rejs po jeziorze, a potem do lokalnej wioski potomków niewolników (nazywani są Marunami, po ang Maroons). Wioska nie przypomina biednych wiosek z Afryki, ale spędzamy trochę czasu w lokalnym barze z klimatem, a chłopcy rozdają dzieciakom przywiezione prezenty 🙂

Zarówno Sameer (nasz kierowca, który ma firmę przewozową) oraz Orsine (przewodniczka w Afobaka), są przedsiębiorcami. Orsine jest Maronką (potomkiem niewolników z Afryki), która mieszkała wiele lat w Holandii, A Sameer częściowo Hindusem, jego kierowca Javajczykiem. Tacy ludzie tworzą ten kraj.


Historyczne okolice Paramaribo

Po 2 nocach w Afobaka i okolicach wracamy do Paramaribo. Sameer zabiera nas na objazd kilku plantacji, gdzie czujemy klimat odległych czasów. Kolonialna zabudowa jest swietnie utrzymana. Rzeka Surinam jest tutaj bardzo szeroka i wpływają na nią pełnomorskie transportowce. Nie widzimy delfinów, które tam podobno pływają, ale w ciągu 40 minut na łódce 2x pada deszcz i świeci słońce 🙂 Pogoda jak w Szkocji! A tak naprawdę to widzimy ostatnie podrygi pory deszczowej, która miała się skończyć w lipcu. Dobrze że w kraju praktycznie nie ma komarów, a od kilku miesięcy także malarii (wg WHO).
Nasz Hotel Marriott ma świetną plażę nad rzeka Surinam. Jest to też miejsce imprezowe, więc w sobotę wieczorem wpadamy tam na drinka. A w niedziele.. jedziemy już na lekko na wschod, do Gujany Francuskiej. Do Surinamu wrócimy za 3 dni. Po drodze Sameer zabiera nas na lokalne śniadanie, gdzie długi na ponad metr talerz dosłownie wjechał na stół! A my jedziemy do Gujany Francuskiej!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Podsumowanie Curacao, 3xGujana i NYC. Epilog w Wenezueli w listopadzie.

Najpierw dramat ze złamaną nogą Agaty na tydzień przed wyjazdem. W ostatniej chwili decyzja, że Agata jednak zostaje w Warszawie. Zmiany lotów, hoteli i innych rezerwacji. Lecimy we 3 do Nowego Jorku, spotkanie z Domi/ Cyprianem i dziećmi i przeskok na Curaçao, gdzie wszystko jest tak kolorowe, że nawet Instagram potrzebuje okularów przeciwsłonecznych. Pastelowe domki, […]

Czytaj dalej

✈️ Nowy Jork z dziećmi – 3 dni w Wielkim Jabłku

Nowy Jork z dziećmi w 3 dni – sprawdź naszą przygodę w Wielkim Jabłku! Najlepsze atrakcje: World Trade Center, Statua Wolności, Central Park, Empire State i… kapcie z M&M’s.

Czytaj dalej

Gujana. Czyli mamy 3 Gujany.

Podróż z Surinamu do Gujany pełna niespodzianek: prom, prosecco, pompki na pokładzie i odkrywanie Georgetown w rytmie karaibskiego chaosu.

Czytaj dalej

Rakieta nad równikiem i croissanty w dżungli – przygoda w Gujanie Francuskiej

To była podróż pełna kontrastów – od kolonialnego uroku Paramaribo, przez francuskie croissanty w Kourou, aż po huk startującej rakiety Ariane 6. 🌍✈️
Każdy dzień przynosił nową przygodę: małpy kradnące snacki, speedboat z Bruce’em i sprytne omijanie granicznych formalności. 😉
Wracamy z poczuciem, że zobaczyliśmy kawałek świata, o którym mało kto marzy – i właśnie dlatego było to tak wyjątkowe.

Czytaj dalej

Rajskie Curacao, skład ograniczony

Jak do tego doszło? Nie wiemy.. Byliśmy z Agatą na tydzień we Francji. Bez dzieci, ze znajomymi. Typowy wyjazd co kwartał. Chill, hotele adults only, dużo sportów.. no i właśnie, poszliśmy biegać ze znajomymi z Hiszpanii, krawężnik był bardzo wysoki i chrup. Kostka Agaty skręcona, ścięgno (mocne jak cholera!) pociągnęło tak kość że ją złamało […]

Czytaj dalej
Back to top