Duala, Kamerun 10 lutego 2025

Czemu Kamerun i Afryka dzika?


Po pierwszym tygodniu ferii zimowych na nartach we Włoszech, do zagospodarowania mamy jeszcze drugi tydzień ferii. Tomek szukał miejsca do którego moglibyśmy polecieć z Mediolanu, miejsca gdzie jest ciepło a jednocześnie nie ma dużej różnicy czasu w stosunku do Polski. No i ważne kryterium do spełnienia- interesuje nas kraj gdzie jeszcze nie byliśmy (co staje się coraz trudniejsze;)) Kryteria te pod wieloma aspektami spełnia kontynent afrykański (Tomek kocha Afrykę – przepracował w niej prawie rok, ale to nie uzasadnia uczucia 🙂 Tomek kontaktuje się z koleżanką ze studiów w UK, Ericą, która pochodzi z Kamerunu. Erica poleca żebyśmy zobaczyli jej ojczysty kraj, choć sama od paru lat mieszka w Gabonie… no dobra, wszystkie powyższe warunki do wyjazdu zostaną spełnione!

Przylot przez Etiopię

Mamy lot z Mediolanu do największego miasta Kamerunu- Duali, która liczy sobie ponad 4,5 mln mieszkańców! Lecimy  Ethiopian Airlines, z przesiadką w Addis Adeba, stolicy Etiopii. Agata miała przyjemność dwukrotnie przesiadać się na lotnisku w Addis Adeba, tym razem jednak nie poznaje zupełnie ani lotniska ani lounge, który wygląda o niebo lepiej niz 10 lat temu! Linia Ethiopian Airlines bardzo się rozrosła przez ostatnią dekadę, a wraz z jej rozwojem, rozbudowano lotnisko, które jest hubem przesiadkowym dla kilkudziesięciu krajów Afryki, i łączy je z Europą i Bliskim Wschodem. Lotnisko jest nowoczesne i przestronne – jesteśmy pod wrażeniem, brawo! 

Po 4 godzinach kolejnego lotu przylecieliśmy do Duali. Jak to w bambusowych krajach bywa, procedury lotniskowe zajmują zwykle wiele czasu i nie są, lekko mówiąc, optymalne. Trzeba tutaj dodać że zdobycie wizy do Kamerunu zajęło miesiąc, mimo że jest to e-visa i nie trzeba wysyłać paszportu do najbliższej ambasady (Berlin).
Najpierw stoimy do jednego okienka żeby Pani wydrukowala nasze wizy, zrobiła nam zdjęcie i wkleiła wizy do paszportu, później musimy uzupełnić ankietę i stajemy w drugiej kolejce, żeby.. ponownie zrobić nam zdjęcie i odczytać odciski palców.. (!) 

Jesteśmy mile zaskoczeni, bo nasz bagaż przyleciał z nami (w Erytrei 3 miesiące wcześniej nie mieliśmy tyle szczęścia 🙂 W Kamerunie odbywają się najwyraźniej jakieś międzynarodowe mistrzostwa w Badmingtona, bo spotykamy w samolocie i na lotnisko drużyny z RPA, Ugandy i jeszcze kilku innych afrykańskich krajów. 

Z lotniska odbiera nas kierownica i Właściciel agencji. Ten drugi od razu chce kasę, załatwiamy jeszcze parę formalności i właściciel znika z kasa 🙂

Limbe i Wybrzeże Kamerunu

Jedziemy do miejscowości Limbe (turystyczna, nadmorska miejscowość). Podróż zamiast 1.5 godziny, trwa 2.5. Wiemy jednak że Afryka rządzi się swoimi prawami, tutaj czas i jego pojęcie rozumiane są inaczej, musimy więc porzucić swoje europejskie myślenie o czasie  i przestawić je na afrykańskie tory. Check in do hotelu zajmuje jakieś 1.5 godziny bo przydzielono dla naszej 4 osobowej rodziny pokój z 1 małżeńskim łóżkiem.. poprosiliśmy o zmianę na większy. Na spokojnie idziemy w tym czasie zjeść. Jesteśmy po długiej, dość męczącej podróży więc nie wyglądamy zbyt dobrze. Natomiast w restauracji hotelowej odbywa się co niedzielny brunch, goście są przepięknie ubrani, zadbani, kobiety mają niezwykle eleganckie ubrania, biżuterię, makijaż i fryzury. Po długim czasie oczekiwania dostajemy bardzo smaczne jedzenie: grillowane ryby, platany, ryż i warzywa sautee. Doświadczamy luksusu w afrykańskim stylu! Jesteśmy tak zmęczeni, że tego dnia padamy wszyscy ok 21.00 i śpimy 12 godzin! 

Kamerun położony jest w strefie podrównikowej więc za oknem można podziwiać bujną, soczystą zieleń. Zaczynamy zwiedzanie Kamerunu od odwiedzenia Limbe Wildlife Centrum czyli miejsca zamieszkiwania dla odratowanych dzikich zwierząt. Centrum to zostało założone 30 lat temu aby dać szanse przetrwania i wypuszczenia na wolność zwierzętom które padły ofiarą kłusowników oraz nielegalnego handlu żywym towarem. Zwierzęta są tutaj karmione, leczone i po jakimś czasie większość z nich wraca na wolność. Widzimy goryle, szympansy, różne gatunki małp, szare papugi, krokodyle i antylopy. Największe wrażenie robią na nas ogromne samce goryli, które mają klatkę piersiową o szerokości 1 metra i rozpiętość ramion siekająca nawet 2.5 m! Wow!!!

Później idziemy na spacer do Parku Botanicznego (drugiego najstarszego w Afryce), ale prawdziwa wisienką na torcie jest kąpiel w Oceanie Atlantyckim. Nasz przewodnik zabiera nas na wulkaniczną plaże Seme Beach. Tam chłopcy przez 2 godziny skaczą przez fale. Woda jest wyjątkowo ciepła w oceanie, a piasek czarny jak smoła (wuklacnzicny) ze złotymi drobinkami. Oprócz nas na plaży jest mnóstwo lokalnych turystów, ludzie są bardzo mili i ciekawi naszej obecności. Niektórzy otwarcie pytają czy mogą zrobić sobie z nami zdjęcie, inni robią to z ukrycia. Czujemy się jednak bardzo swobodnie, ludzie są niezwykle uprzejmi i mili. Co ciekawe plaża jest strzeżona przez 3 ratowników, którzy dbają o bezpieczeństwo kąpiących się, regularnie dają instrukcje tym którzy odpływają za daleko od brzegu lub znajdują się za daleko budki ratowniczej. O 17.00 ratownik gwizdaniem daje znać że czas wyjść z wody, i wszyscy bez wyjątku stosują się do nakazu. Co za dyscyplina!

Obok plaży znajduje się ujscie rzeki, gdzie miejscowi grają w siatkówkę i tłumnie się kąpią. Młodzi mężczyźni ćwiczą pompki na brzegu 😀 Ogólnie nasza obserwacja jest taka że w tym kraju jest bardzo dużo wysportowanych mężczyzn o zadbanych sylwetkach, natomiast sytuacja u kobiet jest skrajnie odmienna- większość kobiet ma pełne kształty, są tez dość otyłe panie, ale mamy wrażenie że chętnie eksponują swoje ciała i krągłości. Może to taki kameruński kanon piękna?

Popołudniu wracamy do hotelu. Chcemy skorzystać z atrakcji hotelu- mini golfa oraz tenisa, ale okazuje się że ani jedno ani drugie nie działa (już drugi dzień z rzędu!).  Idziemy więc na kolację, martini i spanko. Kolejnego dnia czeka nas wczesna pobudka, pakowanie i długi dzień w aucie. Pojedziemy zobaczyć legendarne wodospady Ekom Nkam (znane z filmu o Tarzanie).

Jak na razie – Kamerun jest ok, mimo że dziury w drogach mogą mieć i pół metra głębokości 🙂

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Gwinea Równikowa czyli luksus po afrykańsku

Przylot: Do Malabo, stolicy Gwinei leci się tylko 20 minut z Malabo. Po przylocie przeżywamy pierwszy szok, lotnisko w Malabo to Porsche w porównaniu ze skromnym w Douala w Kamerunie. Okazałe, przestronne i nowoczesne, wygląda lepiej niż Okęcie w Warszawie! Lotnisko to obsługuje tylko 3 loty na dobę, więc zastanawiamy się po co ten rozmach.. […]

Czytaj dalej

Kameruński interior i Douala 

Pobudka rano. Śniadanie i wyjazd z hotelu. Mamy do przejechania 250km na północ Kamerunu. Nasz kierowca jeszcze wczoraj bardzo zachowawczo z nami jeździł. Teraz wyraźnie poczuł zew krwi w luksusowej (jak na tutejsze warunki) Toyocie, którą przyszło mu prowadzić z rodzinką białych.  Wodospady Ekon Nkam Pędzimy przez niekończące się wioski. Drogą asfaltowa zazwyczaj ok. Możemy […]

Czytaj dalej

Narty w słonecznych Dolomitach, yey!

Na narty do Włoch jedziemy trzeci sezon z rzędu z warszawską firmą SamFan, w towarzystwie 2 rodzin przyjaciół z Warszawy Ania, Maciek, Olga i Grzesiu z dziećmi. Do tej pory zawsze dopisywała nam piękna pogoda, tym razem nie mogło być inaczej! W sobotę mamy wczesną pobudkę (o 4:30rano!) ale za to jesteśmy w Weronie już […]

Czytaj dalej
Back to top