Podczas naszych licznych przejazdów w Ekwadorze zawsze przejezdzamy przez Quito.
Odwiedzamy zarówno Mindo Cloud Forest na północ od stolicy oraz Banos 3h jazdy na południe od Quito.
Mindo Cloud Forest – kolibry, motyle i rzeka!
W Mindo spędzamy 1 dzień, pomiędzy powrotem z Amazonii oraz wylotem na Galapagos. Śpimy w hotelu położonym na skraju wulkanu. W momencie przyjazdu było ciemno, ale rano wyłania się przed nami niesamowity widok wygasłego wulkanu o przekroju 5km! W środku są pola uprawne i zabudowania, wulkan wygasł miliony lat temu.
Ten wysoko położony las deszczowy zapewnia wiele atrakcji, gdzie główną jest chyba dla nas możliwosc pojenia kolibrów. Najpierw widzimy Tukana w odleglości zaledwie kilku m od nas, a zaraz potem koliberki. Są ich setki, przylatują zachęcone lekko słodkawym napojem, piją z rąk trzepocząc w niesamowitym tempie swoimi maleńkimi skrzydełkami.
Dalej oglądamy ogromny rezerwat motyli. Piękne, ogromne zwierzęta siadają nam na rękach, ubraniach i włosach. Samo doświadczenie bardzo przypomina nam podobne miejsce w Kanadzie niedaleko Niagary, gdzie byliśmy ~3 lata temu. Wychodząc z rezerwatu chłopcy nie mogą oprzeć się chęci… spłynięcia rwistą rzeką na oponach. Gucio jest za mały, ale udaje nam sie przekonać obsługę, żeby go zabrać. Dopiero na wodzie okazuje się to błędem.. Woda spływa z wysokich gór i jest niesamowicie zimna, rafty na wodzie ogromne. Nawigator który kieruje połączonymi oponami jest bardzo dobrze przeszkolony i jakoś sie udaje przetrwać 15 minutową przygodę… ale Gucio w trakcie spływu krzyczy w strachu: “ja znowu chcę być niemowlaczkiem, żeby nie robić takich rzeczy!!!”
Przed wylotem do Galapagos śpimy jeszcze w Quito – pogoda jest dużo lepsza niż kilka dni wcześniej i miasto wieczorem robi na nas super wrażenie podczas wieczornego zwiedzania połaczonego z grzanym winkiem 😉









Banos – sportowe centrum Ekwadoru!
Do Banos jedziemy po powrocie z Galapagos. Położone jest 3h jazdy na południe z Quito. jedziemy wzdłuż pasa wulkanów, tj widzimy m.in. Cotopaxi, który ma prawie 5900 m. npm. Przystanek w miejscowości, gdzie sprzedają same… lody – mniam!
Banos zaskakuje nas niesamowitym hotelem, torche na styl pd Azji. Każda rodzina dostaje piękny dom z jacuzzi. Chłopcy szaleją, rodzice wypoczywają na basenie. Następnego dnia odwiedzamy m.in. wielką huśtwkę położoną kilkaset metrów nad Banos (z widokiem na miasto). Jej stan techniczny pozostawia wiele do życzenia, ale.. i tak z niej korzystamy!
Tomek trochę niedomaga, więc wraca do hotelu, a reszta towarzystwa korzysta z innych atrakcji, m.in. zjazdu tyrolką. Jest super. Ostatniego dnia naszego pobytu odwiedzamy jeszcze zabytkowe Banos, gdzie widzimy m.in. świnki morskie na ruszcie 😉 Obrzydliwe.
3h jazdy do lotniska i żegnamy się z Ekwadorem! Spędziliśmy tutaj 2 tygodni i było cudownie, kraj będzie naszym top w Ameryce Południowej, zwłaszcza z dziećmi no i na pewno top 10 globalnie!
Agencja, ktora zorganizowała nam cały pobyt w Ekwadorze to:
GreenGo Travel. https://www.greengotravel.com/
Mozemy smiało polecic ich usługi, calosc wyjazdu byla dobrze spięta dla naszej grupy, mimo że pewnie nie była to najtańsza opcja.
























Bardzo ciekawe relacje 🙂
a jakie jest Wasze top 10 globalnie?
Top ten (kolejność przypadkowa): Namibia, Madagaskar, Kirgistan, Tybet, Nowa Zelandia, Malediwy, Sri Lanka, Islandia, Ekwador, Boliwia/ Gwatemala (ex aequo)..trudno wybrać😅