Coca, Ekwador 2 stycznia 2025

Przyjazd do Napo Lodge w głębokiej dżungli:

Wracamy do Amazonii po 16 latach, tylko w znacznie powiększonym składzie – teraz już z dziećmi i przyjaciółmi (w 2008 r spędziliśmy w brazylijskiej części Amazonii prawie tydzień!). Lecimy z Quito do Coca, największego skupiska miejskiego w Ekwadorskiej dżungli. Wszystko jest perfekcyjnie zorganizowane – z lotniska odbiera nas opiekun/przewodnik, przjazd sprawnie na nabrzeże rzeki Napo, gdzie dostajemy kalosze, torby wodoodporne i metalowe bidony na wodę. Przed łódką, dostajemy jeszcze drugie śniadanie w paczkach, częstują nas gorącą kawą i herbatą. Domi i Tomek wyruszają do miasta zaopatrzyć nas w alkohole i chipsy (wiemy kto u nas uwielbia chipsy ;),, w końcu w Amazonii mamy spędzić 3 doby, w tym Sylwester. Ich wyprawa trwa dość długo, więc nasza łóżka odpływa jako ostatnia, nasi współtowarzysze podróży (łódź ma 16 osób) muszą… poczekać 😉

2.5 godziny płyniemy speedboat czyli szybką łódką motorową w dół rzeki Napo. Przepływamy rzeką kilkadziesiąt kilometrów, nasz lodge Napo znajduje się okolo 60km od granicy z Kolumbią (na północ) i 50km od granicy z Peru (na wschód). Jest niski poziom rzeki, więc do wioski plemienia Kichwa musimy przejść ok 15-20 min drogą wzdłuż nabrzeża. Ścieżka jest bardzo błotnista, stąd już wiemy dlaczego dali nam kalosze do kolan… Dzieciaki są przeszczęśliwe!

Napo Cultural Center – Amazonia

Po dotarciu na miejsce zostajemy poczęstowani lokalnym drinkiem przypominającym ice tea, a będącym naparem z liści guayusa (lokalny red bull) i otrzymujemy rzetelny briefing m.in. o tym jak się zachowywać i czego unikać będąc w dżungli. Cała turystyczna wioska kulturalna Napo jest prowadzona przez kobiety z plemienia Kichwa, co jest nietypowe dla społeczności amazońskiej jednak w typu macho. Tutejsza społeczność liczy około 200 osób i utrzymuje się w większości z prowadzenia Napo Cultural Center. Śpimy w drewnianych domkach, warunki bardzo komfortowe jak na środek największego na świecie lasu równikowego. W pokojach jest ciepła woda, elektryczność z generatora, centrum ośrodka jest zadaszona stołówka z dobrze zaopatrzonym barem, a nieopodal sporej wielkości boisko z widownią. Nasze dzieci są przeszczęśliwe, bawią się beztrosko na boisku, a ulubionym zajęciem codziennie jest jeżdżenie wózkiem, służącym normalnie do przewozu bagaży z nabrzeża.

Natura w Amazonii

Po pysznym lunchu, zakładamy kalosze i udajemy się na spacer w celu poszukiwania zwierząt. Odchodzimy zaledwie 100 m od stołówki i udaje nam się zobaczyć leniwca, małpki, różne gatunki dużych pająków i inne małe żyjątka. Dowiadujemy się, że mieszkańcy Napo od lat nie polują na zwierzęta (importują mięso z miasta), stąd dzika zwierzyna nie czuje się zagrożona i pojawia się w okolicach wioski. Po zapadnięciu zmroku udajemy się ponownie na spacer po okolicy. Nasza ekipa jest bardzo głośna więc najwyraźniej odstraszyliśmy wszystkie zwierzęta, bo udaje nam się tylko zobaczyć duże pająki i mrówki😀 widok na rozgwieżdżone niebo zapiera jednak dech w piersiach, jest przepięknie, droga mleczna jak na dłoni! A odgłosy dżungli w nocy… po prostu koncert!

Rano czeka nas pobudka o 5.00 rano. Działamy od rana ze względu na aktywność zwierząt i przyjemne temperatury. Ponownie płyniemy łódką, zatrzymujemy się obejrzeć jak na nabrzeżu papugi licznie gromadzą się żeby jeść glinę. Nie do końca wiadoma jest przyczyna takiego zjawiska (prawdopodobnie znajdują się tam wartości odżywcze), ale wygląda to spektakularnie! Papugi nie tylko wyglądają pięknie, ale również wydają z siebie egzotyczne dźwięki, więc znowu koncert!

Kolejną atrakcją jest obserwacją ptaków które przylatują napić się wody ze źródełka. Początkowo jesteśmy dość sceptyczni bo kilkugodzinne czekanie w ciszy i skupieniu wymaga niesamowitej cierpliwości, co przy 4 naszych małych łobuzów wydaje się graniczyć z cudem. Ponoć mamy dużo szczęścia bo po godzinie czekania, do źródła przylatuje kilkanaście ogromnych papug Ara – kolorowych (czerwono – żóło – czarnych), barwnych, przepięknych! Przyroda jest absolutnie niesamowita!

Popołudniu przesiadamy się na łódkę, duże kanuu, gdzie udajemy się w górę jednego z dopływow rzeki Napo. Co jakiś czas zatrzymujemy się podziwiać dzikie zwierzęta – udaje nam się zobaczyć anakondę na drzewie, sowy, dzikie ptaki nieloty wyglądające jak indyki, różne węże i pająki, w tym tarantulę. Niestety nie zobaczyliśmy kajmanów (to takie mniejsze krokodyle). Gęsta puszcza budzi postrach, ale i fascynuje. Nasz przewodnik ma bardzo dużą wiedzę, całe swoje życie spędził w Amazonii, oprócz bycia przewodnikiem, wychodził również na liczne akcje ratunkowe. Generalnie jak się zejdzie z wyznaczonej ścieżki i nie zna drogi powrotnej, to człowiek nie ma szans się odnaleźć ze względu na gęstą roślinność. Dżungla jest jak ściana zieleni, przejście nawet 1m wymaga maczety, którą mamy ze sobą na każde wyjście poza Lodge. Brak charakterystycznych punktów orientacyjnych, totalny brak zasięgu także GPS (przez ogromne drzewa), ogrom dżungli (ponad połowa powierzchni Europy) i bardzo niewiele skupisk ludzkich powoduje, że co roku setki ludzi giną w dżlungli, zdarzało się to także turystom. Działa to na wyobraźnię i nawet dzieci trzymają się blisko podczas naszych eskapad poza lodge.

Kolejna ciekawostka: gleba w Amazonii jest bardzo mało urodzajna. 20 cm pod powierzchnią ściółki znajduje się glina. Dlatego drzewa (nawet te liczące kilkadziesiąt metrów) mają niezwykle płytkie korzenie, ktore za to potrafią być długie na powierzchni nawet na kilkadziesiąt metrów! Wiek drzew jest bardzo trudno oszacować, bo ich pnie nie mają charakterystycznych słojów (brak pór roku).

Po powrocie do hotelu odpoczywamy, ponieważ wieczorem czeka nas uroczysta kolacja i Sylwester w dżungli. W czasie wolnym oglądamy dokument na Netflix o zaginięciu awionetki która rozbiła się w kolumbijskiej części Amazonii i szczęśliwym poszukiwaniu 4 małych dzieci które jako jedyne przeżyły tą katastrofę i przetrwały w dzikiej puszczy 40 dni w 2023 roku! Film trzyma w napięciu do końca, życie napisało niezwykle fascynujący i przerażający scenariusz.

Kultura w Amazonii:

Kolacja sylwestrowa jest bardzo bogata i przepyszna. Ludzie w Ekwadorze przygotowują na Sylwestra kukły, reprezentujące prawdziwe postacie, które dokładnie o północy spalają. Żegnają się w ten sposób ze starym rokiem, spalenie symbolizuje nowy początek i ma przynieść szczęście i ma zupełnie inne znaczenie niż u nas, gdzie spalenie czyjejś kukły jest wyrazem krytyki. Ciekawym zwyczajem jest również przebieranie się mężczyzn za kobiety wdowy – „viudas” (genezy tego zwyczaju nie udało nam się poznać). Tylko panowie wytrwali do Sylwestra i oglądali proces palenia 2 kukieł przez lokalną społeczność, dziewczyny i dzieci padły ze zmęczenia o 23.00:) Zmiana czasu i jet lag dają nam się we znaki!

Przewodnik daje nam bonus w Nowy Rok i pozwala nam spać do godz 8, prawdziwy luksus! Miejscowi chodzą spać krótko po zmroku i wstają codziennie o 4 nad ranem. Po śniadaniu mamy spotkanie z kobietami z wioski Napo aby usłyszeć o ich stylu życia, zwyczajach i kulturze. Panie wykonują przed nami tańce, pokazują tradycyjne instrumenty muzyczne, wnętrze tradycyjnych domów, sposób polowania na ptaki oraz przygotowują nam przysmaki w tradycyjny sposób. Jako przekąskę jemy duże, prażone larwy które rosną w gnijących drzewach palm kokosowych, platany, juke i obowiązkowy ostry sosik oraz lokalny drink z fermentowanej juki – chicha (zwanej również maniokiem lub kassawa). Wszystko dość smaczne, chociaż prażone żywcem larwy budzą emocje. Szczególnie jak widzimy je żywe, wijące się w misce a później ruszające się nad rusztem. Trochę paskudne, ale jednak to po prostu natura i lokalny przysmak! Na koniec idziemy do lokalnego sklepiku gdzie możemy kupić lokalne wyroby tj rękodzieło, biżuterię, portfele, czekolady, magnesy i wiele innych. Doceniamy bardzo starania lokalnych kobiet, pełny profesjonalizm, dbałość o detale i obsługę klienta na poziomie 5 gwiazdkowych hoteli! Brawo!!

Popołudniu idziemy na spacer po lesie tropikalnym, gdzie udaje nam się zobaczyć m.in. tarantule. Wchodzimy na metalową, ponad 30- metrową wieżę widokową. Podobną jak bylismy w minione wakacje z Łukaszem i Helenką na Mazurach, ale konstrukcja wieży wydaje się dość chwiejna… 2 poziomy zostaly ostatnio odcięte piłą ze wzgledu własnie na chybotliwość, a momentami w barierce są dziurki załatane sznurkiem 😉 Widok z góry jest oszałamiający, jesteśmy ponad koronami drzew więc widzimy bezkres gęstej równikowej roślinności! Kolejne Wow!

Amazonia – podsumowanie:

Pobyt w Amazonii jest niezwykle udany i ciekawy, chociaż dość męczący ze względu na.. maleńkie, czarne muszki które niemiłosiernie pogryzły nam kostki, łydki i nadgarstki. Pogryzienia swędzą i doprowadzają nas do szału! Pomimo wysokiej temperatury i wilgotnosci bliskiej 100%, staramy się nosić długie spodnie, rękawy i wysokie skarpety, chroniąc się przed tymi wścibskimi krwiopijcami.

Ogólnie bardzo polecamy pobyt w Napo Cultural Center, obsługa klienta na najwyższym poziomie! W drodze powrotnej do Coca widzimy ingerencję człowieka w lokalny ekosystem. W okolicy zostały odkryte złoża ropy, Chińczycy zajmują się jej wydobyciem w kilku miejscach.. podobno dbają o środowisko naturalne i dają zatrudnienie lokalnym, ale.. nigdy nie wiadomo jak to jest.

Użyteczne informacje:

Napo Cultural Center: www.napoculturalcenter.com – mozna rezerwowac pobyt u nich bezposrednio
Dolot do Coca: Avianca, Latam – UWAGA, agencja zaoferowała nam stawki około 50% niższe niż online, ze względu na skorzystanie z Ecolodgu prowadzonego przez miejscowych (mają jakiś deal na tych lotach), więc trzeba dopytać

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Miami jak zawsze cool. Wróciliśmy. Jedziemy dalej.

Z Ekwadoru lecimy przez Panamę do Miami. Podczas międzylądowania widzimy Kanał Panamski oraz statki oczekujące na wejście do niego. Przylatujemy do Miami po 1szej w nocy. Jak zwykle nasze wizy USA wywołują turbulencje i dodatkowe przepytki w zamkniętym pokoju. Już się przyzwyczailiśmy, że USA wyjątkowo sprawdza osoby dużo podróżujące do podejrzanych krajów (u nas to […]

Czytaj dalej

Super ciekawe okolice Quito

Podczas naszych licznych przejazdów w Ekwadorze zawsze przejezdzamy przez Quito. Odwiedzamy zarówno Mindo Cloud Forest na północ od stolicy oraz Banos 3h jazdy na południe od Quito. Mindo Cloud Forest – kolibry, motyle i rzeka! W Mindo spędzamy 1 dzień, pomiędzy powrotem z Amazonii oraz wylotem na Galapagos. Śpimy w hotelu położonym na skraju wulkanu. […]

Czytaj dalej

Galapagos jest sztos!

5 dni na egzotycznym Galapagos!

Czytaj dalej

Quito – stolica Ekwadoru na 2800 m n.p.m.

Pierwsze wrazenia z Ekwadoru : Quito, równika i okolic!

Czytaj dalej

Chicago!

wyjazd Karkonosze -> Chicago: Nasza droga do Ekwadoru rozpoczyna się 26 grudnia w…Polanicy Zdrój, gdzie spędzamy rodzinnie Święta Bożego Narodzenia. Po śniadaniu wsiadamy do auta, jedziemy prosto na lotnisko we Wrocławiu, skąd mamy lot do Warszawy. Zrzucamy bagaże świąteczne w domu, przebieramy sie i zabieramy bagaże przygotowane na urlop i wracamy na lotnisko na 10godzinny […]

Czytaj dalej
Back to top