Nasza podróż do Wenezueli przebiegła zaskakująco sprawnie: najpierw Lufthansa przez Frankfurt do Bogoty, szybki nocleg tuż przy lotnisku, a następnego dnia poranny lot Aviancą do Caracas. W Bogocie spędzamy jeszcze dwa noclegi na koniec podróży, więc opis Kolumbii pojawi się w kolejnym wpisie. Tuż przed wylotem z ciekawości sprawdzamy wiadomości – polityczne zaciskanie pętli wokół Wenezueli nie napawa optymizmem… ale jedziemy dalej. Twardo. 😊
Caracas
W Caracas wita nas 30°C i wilgotne, gęste powietrze. Na bagaże czekamy aż 1,5 godziny — rzekomo przez kontrolę policji. Z lotniska odbiera nas taksówka zamówiona wcześniej przez hotel. W stolicy to w zasadzie konieczność — okolice lotniska nie słyną z bezpieczeństwa (delikatnie mówiąc 😉).
Hotel Marriott Grand Playa jest oddalony o około 10 minut jazdy od lotniska. Komfortowy, choć najlepsze lata ma już za sobą… podobnie jak cały kraj. Wenezuela to dziś około 28 milionów mieszkańców (w 2015 było 31 mln) na powierzchni niemal 1 mln km² — trzy razy więcej niż Polska. Większość to dżungla.
Na lotnisku czeka na nas Marta , przyjaciółka Ewy, kuzynki Agaty. Marta jest Wenezuelka, która w latach 1976–1981 mieszkała w Polsce i do dziś biegle mówi po polsku. Po 45 latach! Razem z Martą i jej znajomym jedziemy na zachód słońca na pobliską plażę. Dzieciaki są w siódmym niebie.
Nocleg w hotelu i rano rozpoczynamy właściwą wyprawę.
Witamy!Marriott w Grand PlayaZ Marta na plaży
Lot do Canaimy – jednak nie “pierdzikółko”!
Spodziewaliśmy się małego samolotu, a tu… piękny Embraer! Na pokładzie głównie lokalni. Lądujemy w Canaima: asfaltowy pas startowy, a poza nim tylko dżungla i palmy. Na powitanie czeka nas lokalny komitet z pióropuszami, odbieramy bagaże (tu już tylko 2 minuty!) i jedziemy do lodge. Po krótkiej jeździe docieramy do Waku Lodge — miejsca, na które czekaliśmy 5 miesięcy (pierwotnie mieliśmy tu być w sierpniu). Widok na serię wodospadów, bujna roślinność i niesamowita obsługa sprawiają, że od razu wiemy: to jest to. W okolicy jest kilkanaście lodge, ale Waku — jak się okazuje — jest wyjątkowy.
Witamy w Canaima! Widok z Waku lodgez tapiremWaku lodgeKapibaraWaku lodge pod wieczórHamak
Pierwszy dzień – wodospady, trekking i klapek Agaty
Nasz przewodnik Antonio zabiera nas na 4-godzinną wycieczkę po rzece: kąpiele w naturalnych basenach, trekking w dżungli i przejście za wodospadem Sapo.
Agata gubi klapka — Tomek i lokalny przewodnik biegną po niego… 4 km przez pagórki.
Po powrocie okazuje się, że przewodnik to wicemistrz kraju w biegach przełajowych, a Tomek ledwo zipie. 😄
Wodospad SapoWodospad Sapo
Urodziny Agaty i wyprawa do Angel Falls
Dzień zaczynamy od urodzinowego masażu Agaty o 6:00 rano z widokiem na wodospad. Po śniadaniu wyruszamy w stronę Angel Falls – 80 km w górę rzeki. Trwa pora sucha, więc momentami musimy wysiadać na kataraktach, a przewodnicy przepychają łódź po kamieniach. Przechodzimy przez lokalną wioskę: szkoła, boiska, dzieci w mundurkach — imponujące, biorąc pod uwagę, że wszystko dociera tu samolotami, łącznie z materiałami budowalnymi.
W końcu widzimy go: Salto Ángel, 980 metrów wodnej piękności.
Woda spada tak wysoko, że zanim dotrze na ziemię, jest już mgłą — a z niej rodzi się rzeka. To najbardziej monumentalny wodospad, jaki do tej pory widzieliśmy. Iguazú, Victoria Falls, Niagara… wszystkie są spektakularne, ale Angel Falls jest po prostu inny. Surowy. Pierwotny. Niewiarygodny.
Śpimy 2 km od wodospadu z pięknym widokiem, w hamakach. Zaskakująco wygodnie. Ekipa z Waku Lodge robi wszystko, by uczcić urodziny Agaty — są nawet bąbelki w kieliszkach przywiezione łodzią.
Tomek siedzi na Starlinku do północy (dzięki, Elon Musk!), a Gucio tradycyjnie w nocy chce przyjść do łóżka i.. ląduje w hamaku Agaty. We wtorek rano ruszamy pod wodospad. Podejście trwa ok. 1,5 godziny, chwilami jest wymagające dla dzieci, ale dają radę! Trzeba przejść przez szeroki strumień (buty są konieczne), wspiąć się wyżej… a potem widzi się to: 1 km szczęścia spadającego z nieba. Po zejściu – lunch przy hamakach i trzygodzinny powrót w dół rzeki do lodge. Wieczorem kolacja przy świecach i winie.
Środa to relaks. Masaże, leżenie w hamaku, obserwowanie dzikiej fauny: tapirów, papug, szopa pracza, kapibar i małpek.
Te ostatnie… podgryzły Olafa i Gucia (obaj trochę je drażnili 🙈). Na szczęście byli dzielni!
Urodzinowy masaż o 6tej ranoLokalna wioskaW drodze przez kataraktyW drodze przez kataraktyLokalnieAngel FallsAngel Falls z obozuPod Angel FallsPod Angel Falls
Podsumowanie:
Park narodowy Canaima i Angel Falls zrobiły na nas ogromne wrażenie. Szkoda, że Wenezuelę odwiedza obecnie tak mało turystów z zagranicy — najwięcej podobno… Rosjan. My spotkaliśmy cudownych, serdecznych Wenezuelczyków, którzy tęsknią za otwartym światem. Mamy nadzieję, że to już blisko.
My przez cały pobyt czuliśmy się bezpiecznie. I szczerze: polecamy podróż do Wenezueli i Waku lodge.
Informacje praktyczne – Wenezuela w pigułce
Malaria i zdrowie
Częściowo braliśmy Malarone (Tomek odmówił 😉).
Po ugryzieniach małp trzymamy kciuki, że nie będzie wścieklizny.