Jak dostać się z Phu Quoc do Kambodży?
Do Kambodży dostajemy się drogą lądową z Wietnamu: prom z wyspy Phu Quoc, krótki przejazd taxi i piesze przejście granicy. Jesteśmy jedynymi podróżnymi, na przejściu, ale procedura trwa… 1,5 godziny, no cóż.. standard w tej części świata. Celników jest więcej niż osób przekraczających granicę, a paszport sprawdzany jest chyba z pięć razy — na wszelki wypadek 😉 Jako zaprawieni podróżnicy, jesteśmy przygotowani i kupiliśmy e-wizy do Kambodży online. Oczywiście okazuje się, że na tym przejściu.. nie akceptują e-wiz i musimy kupić raz jeszcze na granicy. Wrrrrr….



Samanea Resort Kampot – nocleg wśród mangrowców i łazienka pod chmurką
Jedziemy prosto do Samanea Beach&Spa Resort (https://www.samanea-resort.com) niedaleko Kampot, na południu Kambodży. I tu przepadamy. Klimatyczne domki-pokoje, piękna restauracja, basen i spa położone wśród mangrowców i bujnego ogrodu. Największy hit? Łazienka w ogrodzie – prysznic i wanna pod gołym niebem. Czysta magia.
Po terenie hotelu poruszamy się rowerami, a chłopcy krążą nimi jak szaleni między plażą a pokojami. Managerem hotelu jest młody Niemiec, więc wszystko działa perfekcyjnie, jak w zegarku. Zasługują na pochwałę!





Kambodża po 14 latach – rozwój!
14 lat temu zwiedzaliśmy Angkor Wat z rodzicami Tomka, a teraz odkrywamy Kambodżę na nowo. I jesteśmy w szoku, jak bardzo się zmieniła. Lepsze drogi, czysto, zadbane budynki, nowa infrastruktura. Ogromny progres.
Odwiedzamy Kep – nadmorską miejscowość, gdzie mieszkańcy leżą w hamakach lub biesiadują w domkach na palach. Zaglądamy na słynny crab market, gdzie można kupić świeże owoce morza i egzotyczne owoce. W pobliskiej restauracji jemy absolutnie genialne dania z krabów – kokosowe curry z krabem to mistrzostwo świata (palce lizać!). Tomek poszedł do fryzjera i wrócił.. prawie bez włosów! Wygolony.





Sylwester i Nowy Rok – imprezowo i pieprznie!
Sylwestra spędzamy na dużej, zorganizowanej imprezie niedaleko hotelu: scena z muzyką na żywo, ogromny bufet pełen owoców morza i… banda Chińczyków pijących bez opamiętania. O 22:00 są już tak zmęczeni świętowaniem (czytaj pijani), że wracają do hotelu, zostawiając po sobie niezły bałagan. Lokalni witają Nowy Rok, wypuszczając lampiony – bardzo klimatycznie. Nam też się udaje zdobyć kilka sztuk i wypuścic!
W Nowy Rok zwiedzamy okolice tuk-tukiem i jedziemy na farmę pieprzu La Plantation (http://Laplantation.com). Oglądamy uprawy, próbujemy lodów z pieprzem (lokalny hit!) i degustujemy kilkanaście odmian pieprzu. Brzmi niewinnie, ale bez wody to prawdziwe wyzwanie 🔥
Po południu odwiedzamy Kampot – kolorowe, kolonialne miasto pełne knajp, spa i europejskich ekspatów 55+. Kolacja z owocami morza i wietnamski masaż kończą dzień idealnie, czyli piękna uczta dla wszystkich zmysłów.








Phnom Penh – co zobaczyć w stolicy Kambodży?
Kolejnego dnia jedziemy 3h do stolicy – Phnom Penh. Droga bardzo dobra, mamy komfortowe auto z hotelu Samanea. Następnie zwiedzamy Muzeum Narodowe Kambodży, Pałac Królewski (z zewnątrz) oraz poruszające Muzeum Ludobójstwa Czerwonych Khmerów, które w latach ‘75-79 było brutalnym więzieniem autorytarnego systemu Pol-Pota. To ostatnie to trudne doświadczenie, ponieważ w całej Kambodży podczas 4 letnich zbrodniczych rządów zginęło nawet 2 miliony ludzi, głównie inteligencja. Chłopcy są głęboko poruszeni widokiem dziesiątków czaszek zabitych więźniów. Z ciekawostek, jeden z niewielu więźniów co przeżyli, podpisuje książki w muzeum.
Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni wyglądem stolicy Phnom Penh: czysto, dużo zieleni, dobra infrastruktura, odnowione budynki i nowe inwestycje, w tym drapacze chmur. Czyli Wow!
Po intensywnym dniu jedziemy na nowe lotnisko, które robi piorunujące wrażenie! Oddane parę miesięcy temu, ten sam projektant co Port Polska (CPK) – Norman Foster & Partners. Trzymamy kciuki za Baranów 🙂







Podsumowując, dzisiejsza Kambodża to zupełnie inny kraj niż ten sprzed 14 lat. Bardziej rozwinięty, zadbany i zdecydowanie wart odwiedzenia! Polecamy!




