Levuka, Fidżi 1 grudnia 2011

Ciekawostka z Fidzi: Mieszkancy Fidzi sa bardzo otyli, zwlaszcza kobiety. Trudno nam okreslic dokladnie dlaczego tak jest, ale wnioskujemy ze wynika to z ich bardzo powolnego i osiadlego trybu zycia, gdzie dostatek zywnosci i rozwoj w XX w. doprowadzily do sytuacji gdzie jedza wiecej niz potrzebuja. W klubach w Suvie (stolicy) wyrozniaja sie kobiety pochodzenia hinduskiego (Hindusi stanowia az 40% populacji Fidzi), a najladniejsze okazuja sie najczesciej… transwestytami! Tak, na Fidzi, widzimy niespotykana ilosc transwestytow oraz gejow. Znowu, trudno ustalic czemu tak jest, ale sa powszechnie akceptowani przez spoleczenstwo i „Kacza” czesc Polski moglaby sie duzo od mieszkancow Fidzi w tym temacie nauczyc.

Troche z przypadku, a na pewno dzieki Tomkowi (ktory zapominajac starego paszporu z wiza amerykanska przedluzyl nam pobyt na Fidzi o kolejne 10 dni) przyplywamy na Ovalau – najwieksza wyspe archipelagu Lomativiti. Jestesmy jedynymi turystami na promie, ktorym podrozuje ponad 100 osob i juz wtedy bardzo cieszymy sie z faktu, iz przyjdzie nam zobaczyc nieskomercjalizowane, prawdziwe Fidzi. Po 40-minutowej jedzie autokarem po wybositej drodze docieramy do najwiekszego miasta tej wyspy – 3-tysiecznej Levuki. Zakochujemy sie w tej miescinie od pierwszego spojrzenia . Zabudowa centrum Levuki przypomina Hollywoodzki Western- wzdluz glownej ulicy znajduje sie ciag starych, kolonialnych budynkow wcisnietych miedzy wybrzeze, a gory pokryte tropikalnym lasem. Udajemy sie wprost do hotelu, ktory zostal wybudowany w latach 60-tych XIXw. i jest najstarszym hotelem na Fidzi. Na dole hotelu znajduja sie lobby, restauracja, bar i pokoj do snookera wypelnione kolonialnymi meblami. Miejsce to sprawia wrazenie, jakby czas zatrzymal sie tu 150 lat temu. Dostajemy pokoj na pierwszych pietrze, rowniez utrzymany w podobnym stylu – kolonialne szafy, lozko z baldahimem.. Mamy rowniez do dyspozycji prywatna werande z ratanowym szezlongiem z pieknym widokiem na palmy, ocean i rafe. Klimat tego miejsca jest tak niezwykly, ze postanawiamy tu zostac przez kolejne 5 dni, ktore mijaja nam leniwie i blogo:)

Levuka okazuje sie bardzo przyjaznym miejscem, jest tu stosunkowo niewielu turystow (w ciagu naszego 5-dniowego pobytu spotkalismy ich zaledwie 4), a miejscowi sa niezwykle otwarci i serdeczni. W ciagu paru godzin obchodzimy cale miasteczko zwiedzajac muzeum, fabryke Pafco (gdzie pracuje 1/3 ludnosci wyspy, pakuje sie tu tunczyka do puszek), poczte golebiowa, lokalne szkoly i koscioly. Od miejscowych dowiadujemy sie, ze Levuka odgrywala znaczaca role w historii Fidzi – byla pierwsza stolica tego kraju, i to wlasnie tu mieszkancy Fidzi w 1874 r. podpisali akt przyjecia zwierzchnictwa korony brytyjskiej.

Postanawiamy takze wybrac sie na wycieczke rowerowa dookola wyspy. Jest to 54 km trasa, ktora pokonac mozna w jeden dzien. Jako ze dopisuje nam dobre spanie, wyjezdzamy dopiero o 12tej w poludnie. Pierwsza czesc podrozy prowadzi przez nadmorskie wzgorza ze stromymi podjazdami, stad pokonanie 10 km zajmuje nam 2h. Jeden z napotkanych wiesniakow zaprasza nas do swojego skromnego domostwa na napoj (chyba mu sie nas zrobilo szkoda, bo bylismy tak spoceni 😉 Jego dom to jedna izba, podzielona na czesc dzienna i sypialna, ta ostatnia oddzielona kotara. Wszystko bardzo skromne, do wioski dopiero prowadza prad, wiec brak np radia, o telewizorze nie wspominajac. Jadac dalej, na ostatnim wzgorzu dopada nas tropikalna ulewa, wiec po 1h poszukiwania udaje nam sie znalezc „Bobo’s Farm” – niewielki lodge, ktorego wlascicielami sa miejscowy oraz Niemka, ktora 17 lat temu przeprowadzila sie na Fidzi (taki ekscentryczny typ czlowieka – nikt inny chyba by sie nie wyprowadzil na to piekne odludzie 😉 Spedzamy u nich prawie 2h, spotykamy takze autora Lonely Planet – czyli przewodnikow, ktore uzywamy na wszystkich wyjazdach. Bobo mowi nam, ze dojazd do Levuki zajmie nam 1.5h. Cieszymy sie, poniewaz jest juz 17ta i za 2h zrobi sie ciemno. Wiec jedziemy… i jedziemy.. i jedziemy. Jest 18.30, zaczyna szarzec. Nie wiemy gdzie dokladnie jestesmy, ale na pewno nie pomylilismy drogi, poniewaz jest tylko jedna droga dookola wyspy. W pewnym momencie docieramy do pasa startowego dla niewielkich samolotow. Sprawdzamy gdzie jestesmy na mapie i widzimy ,ze pokonalismy ledwo polowe drogi!!! A robi sie ciemno, dookola ani zywej duszy, zadnych swiatel/ lamp. Agata wsciekla i zmeczona wyzywa sie na biednym rowerze i jeszcze biedniejszym Tomku. Dojezdzamy po niecalej 1h do kilku domostw. Tam prosimy o zamowienie jakiegos transportu do Levuki. W czasie oczekiwania, rodzina zaprasza nas do domu. Ten jest bogatszy niz wczesniej widziane, poniewaz po tej stronie wyspy jest elektrycznosc. Stad glownym elementem domu jest telewizor i wszyscy go ogladaja (maja prad dopiero od kilku miesiecy:). Czestuja nas takze popularnym na Fidzi drinkiem – kava, ktora wypita w duzych ilosciach ma wlasciwosci narkotyczne, a w malych doprowadza tylko do dretwienia jezyka 😉

Spedzamy na wyspie Ovalau 5 dni. Jezdzimy na rowerach (po wycieczce dookola wyspy nie moglismy usiasc na nie przez 3 dni ;D), nurkujemy z rekinami rafowymi (w czasie nurkowania zegnamy sie takze z drugim aparatem, ktorego zalewaja fale na burzliwym morzu), spacerujemy, czytamy, ogladamy filmy na DVD i spimy do poludnia:) Zobaczylismy prawdziwe Fidzi, gdzie zycie jest jeszcze wolniejsze niz Europejczyk moze sobie wyobrazic 😉 Na kilka dni warto, ale na dluzsza mete? Mozna oszalec!

Elementy praktyczne:

Transport na wyspe Ovalau – Firma Patterson Brothers organizuje przejazd kombinowany: autobusem a potem promem. Koszt 35 FJD/ osobe (65 PLN).

Nocleg w Levuce: Royal Hotel – goraco polecamy! Nocleg to 45 FJD/ pokoj (85 PLN).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Niebanalny powrot do domu!

Lot z Buenos Aires do Frankurtu minal nam niezwykle spokojnie, natomiast juz na niemieckim lotnisku nie obylo sie bez przygod. Po przylocie do Frankfurtu mielismy ok. 2 godziny aby zmienic terminal i zacheckinowac sie na lot do Wroclawia. Choc sam lot zostal opozniony o ponad godzine, to w koncu udalo nam sie wsiasc do autobusu, […]

Czytaj dalej

Buenos Aires – wiecej niz bueno

Ciekawostka z Argentyny:Mięso! Steki! Co za smak! Znana na całym swiecie argentynska wolowina – mozna sie przy niej zapomniec.. Jej tajemnica polega na bezstresowym wychowku bydła (free range beef) i bardzo niskim w porównaniu z Europa wykorzystaniem pestycydów do nawozenia pastwisk. Do tego większość bydła stacjonuje na wysokości ponad 1000m, wiec maja czyste powietrze itp.. […]

Czytaj dalej

W drodze…

Ciekawostka z Boliwii:Boliwia jest krajem, gdzie większość dróg wciąż czeka na pokrycie asfaltem.. Najczęściej drogi to po prostu klepisko, ktore jednak utrzymane jest w całkiem niezłym stanie! Stan rzeczy ulega jednak zmiane, sporo jest znaków z logo UE, ktora sponsoruje w Boliwii budowę dróg… Z Uyuni, gdzie rozpoczela i zakonczyla sie nasza 3-dniowa wyprawa jeepem […]

Czytaj dalej

Salar de Uyuni – surrealizm w Boliwii

Ciekawostka z Boliwii:Praktycznie przez cały czas pobytu w Boliwii jesteśmy na wysokości ponad 3000 m. n.p.m, wyzyna ta nazywana jest boliwijskim altiplano. Poza północna, amazonska częścią kraju oraz nieduzym obszarem na wschodzie, praktycznie cala reszta połozona jest tak wysoko. Pozwala to na stateczna aklimatyzacje, ale powoduje zadyszke przy większym wysiłku 🙂 Z La Paz nocnym […]

Czytaj dalej

Najwyżej połozona stolica na swiecie, najbardziej niebezpieczna droga swiata, naj, naj…

Ciekawostka: Boliwia jest najbiedniejszym krajem Ameryki Łacińskiej, w którym mieszka aż 60% rdzennej ludności (największy odsetek na całym kontynencie). Nadal widuje sie tu sporo kobiet, ktore ubierają sie w sposob tradycyjny tj noszą charakterystyczny kapelusz (wyglądający troche jak cylinder), obszerna spódnice do kolana, sweter, welniane podkolanowki i kolorowy tobolek przywiązany do pleców. Większość kobiet, nawet […]

Czytaj dalej

Z Cuzco do Puno – droga przez mękę

Zarówno Peru, jak i Boliwia są swietnie skomunikowane autokarowo. Aby dojechać z Cuzco (Peru) do nieformalnej stolicy Boliwii – La Paz- wybieramy jednego z najbardziej polecanych przewoźników – TourPeru. Kupujemy miejsca w klasie VIP czyli w najwyższej klasie rezerwacyjnej, tym bardziej, ze przejazd ma zając ponad pól doby (od 12 do 17 godzin), w tym godziny […]

Czytaj dalej

Machu Picchu – Nirvana Ameryki Poludniowej

Ciekawostka z Machu Picchu (wym. Maczu Pikczu, a nie Makczu Pikczu 🙂 : Do dzis niewiadomo dlaczego „zaginione miasto” zostalo opuszczone. Niektore teorie twirerdza ze Inkowie zrobili to umyslnie, zeby Hiszpanscy konkwiskwadorzy nie mogli go zdobyc. Inne teorie mowia, ze miasto to zostalo opuszczone na dlugo przed przybyciem gringos z Europy, na wskutek upadku impreium […]

Czytaj dalej

Cuzco – brama (piekna) do Machu Picchu

Ciekawostka z Peru: Jak tu jest kolorowo! Budynki i ludzie. Ludzie ubieraja sie w tradycyjne ubranka w pstrokate kolory. Co wazne to nie jest wcale jakis show dla turystow, ale miejscowa ludnosc po prostu tak sie ubiera! Podbnie domy, te odremonowane tworza bardzo ciekawa mozaike, a chce siena nie patrzec. Z Nazca dojezdzamy do Cuzco […]

Czytaj dalej

Nazca Lines– Duzym patykiem po jeszcze wiekszej pustyni

Ciekawostka z Peru: W Peru legalne jest posiadanie i sprzedaz lisci koki. Miejscowi namietnie zuja koke i popijaja herbatke z jej lisci. Wynika to z tradycji, a takze faktu, ze koka pozwala szybciej aklimatyzowac sie na duzych wysokosciach, ktorych w Peru nie brakuje. To dopiero ‘Nowy Swiat” wymyslil, ze z tych lisci mozna wyciagnac sam […]

Czytaj dalej

Bienvenidos a Perú!

Ciekawostka z Peru: W Peru wszedzie jest darmowy dostep do internetu. Praktycznie w kazdej kafejce, restauracji , hotelu itp. Jak w bardzo rozwinietym kraju! Coz za roznica w stosunku do np Nowej Zelandii (ktora uwaza sie za kraj rozwiniety) gdzie za internet wszedzie trzeba placic jak za zboze! Po podrozy trwajacej 18 godzin z Los […]

Czytaj dalej

Smieszne procedury i ogrom Mexico City

W Meksyku mamy 2 przesiadki – w zakurzonym Hermosillo na polnocy kraju oraz miescie Meksyk. Ciekawa jest procedura: mimo ze bagaz mamy nadany do Limy, to musimy go odebrac w Hermosillo w celu przejscia przez odprawe w Meksyku. Cwiczenie to ma na celu walke ze szmuglem narkotykow przez Meksyk, jednak jest troche smieszne w naszym […]

Czytaj dalej

LA – mlodzienczych lat wspomnienia i niezmienne slonce

Ciekawostka z Los Angeles: Tu zawsze swieci slonce! Po 10 godzinach lotu z Fidzi wyladowalismy w LA. Cieszymy sie, poniewaz to miejsce ma dla nas specjalne znaczenie. To tutaj w 2004 roku spedzilismy lato pracujac w Universal Studios – parku rozrywki przy tej duzej wytworni filmowej. Szczerze mowiac to troche nie wiedzielismy czego sie spodziewac […]

Czytaj dalej

Bula! (Pozdrawiamy) Vinaka! (dziekujemy) i jazda!

Ciekawostka z Fidzi: Fidzi nie jest krajem stabilnym politycznie. W ciagu ostatnich 10 lat mialy tu miejsce 2 przewroty polityczne – co prawda bezkrwawe, ale mimo wszystko napiecie wisi w powietrzu. Jego podloze lezy w podziale nacji na rdzennych mieszkancow Fidzi oraz Hindusow, ktorzy przyjezdzali masowo na przelomie XIX i XXw i stanowia 40% populacji. […]

Czytaj dalej

USA? Nie!

Ciekawostka z Fidzi: Ze wzgledu na piekne krajobrazy, rajskie plaze i pogode Fidzi jest miejscem czesto wybieranym na.. slub. Glownie przez mieszkancow Nowej Zelandii oraz Australii (3-5 h lotu), ale takze inne narodowosci. Wystarczy sie zaanonsowac, przywiezc przetlumaczony akt urodzenia i tyle. Podczas naszego pobytu na wyspie Mana, miala miejsce taka wlasnie uroczystosc, na slub […]

Czytaj dalej

Bounty Island & Viti Levu – ostatnie dni na Fidzi

Ciekawostka: Najczesciej i najchetniej uzywanym slowem na Fidzi jest „Bula”, ktore oznacza czesc, witam, pozdrawiam..Ludzie witaja sie w ten sposob rowniez w stosunku do nieznajomych mijajac sie na ulicy lub przychodzac na przystanek autobusowy. Zawsze towarzyszy mu radosny i serdeczny usmiech, swoisty banan na twarzy:) Po 2 tygodniach spedzonych na Fidzi rowniez przejelismy ten miejscowy […]

Czytaj dalej

Fidżi – wakacje na wakacjach

Ciekawostka z Fidżi: W zimie różnica w czasie miedzy Polska a Fidżi wynosi 12h. Jednak na Fidżi pojęcie czasu jest inne niz w większości swiata, zwłaszcza tego rozwinietego. Miejscowi odnoszą sie do pojęcia „czasu Fidżi – Fiji time”. Oznacza to nic wiecej niz kompletny brak punktualnosci 🙂 i tak na przyklad umawiajac sie na nurkowanie […]

Czytaj dalej

Mount Cook & Christchurch – ostatnie dni w krainie Władcy Pierścieni

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: W przeciwieństwie do Polski, w Nowej Zelandii wszyscy kierowcy sumiennie przestrzegają przepisów drogowych. Ograniczenie prędkości poza terenem zabudowanym to 100 km/h, i tylko gdzieniegdzie jest ono inne (przed każdym zakrętem znajduje się znak drogowy z sugerowaną prędkością). W sumie przejechaliśmy w NZ prawie 5.000 km i tylko raz napotkaliśmy na patrol […]

Czytaj dalej

Queenstown – Szalona Norwegia w Nowej Zelandii

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: Nowa Zelandia, mimo, że jest stąd daleko do dosłownie każdego miejsca na Ziemi, przyciąga co roku prawie 3 miliony turystów, czyli niewiele mniej niż cała jej populacja. Skąd taka popularność? Natura? Szczerze to Amazonia czy Borneo są bardziej atrakcyjne. Kultura? Nie odbiega znacznie od tej w UK. Szczególny zabytek, jak Mur […]

Czytaj dalej

Ekstremalne zabawy w kraju kiwi

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: Nowa Zelandia to kraj kiwi. I bynajmniej nie chodzi tutaj o owoc, ale o niewielkiego ptaszka – nielota. Dokładnie nie wiadomo dlaczego kiwi jest symbolem Nowej Zelandii, ale jego maskotka znajduje się prawie w każdym sklepie a miejscowi są dumni, że nie mówi się o nich „Nowozelandczycy”, ale „Kiwi”. To tak […]

Czytaj dalej

Marlborough i Abel Tasman – góry, doliny i morze winem płynące

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: Mało ludzi! Nowa Zelandia to kraj niewiele mniejszy od Polski, ale mieszka w nim tylko 4.4 miliona ludzi. Widać to zwłaszcza jak wyjedzie się poza Auckland. A na południowej wyspie można jadąc cały dzień minąć zaledwie kilka samochodów na głównej drodze. To co nazywają autostradami (ang. Highways) to zawsze zwykła droga, […]

Czytaj dalej

Wellington – opadów ciąg dalszy… z nadzieją na końcu ;)

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: Klimat tego wyspiarskiego kraju jest typowo morski, różnice między poszczególnymi porami roku są zazwyczaj niewielkie, to znaczy, że w zimie na nizinach temperatura rzadko spada poniżej 0st C, a w lecie rzadko przekracza 25 stopni Celsjusza. Przypomina nam to trochę Szkocję, tyle, że owiec jest tu trochę więcej, bo 8 na […]

Czytaj dalej

Nowa Zelandia – piękne widoki przykryte chmurami…

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: Nowa Zelandia jest 3. najbardziej otyłym krajem na świecie. Wyraźnie widać to na ulicach, gdzie mnóstwo jest osób, po których widać, że nie przebierały w jedzeniu. Z resztą to ostatnie nie różni się tak bardzo od tego z Wielkiej Brytanii czy USA – królują steki i hamburgery, mimo, że można zajadać […]

Czytaj dalej

Auckland – witaj kraju kiwi

CIEKAWOSTKA Z NOWEJ ZELANDII: Kraj panicznie boi się wszelkiego rodzaju chorób, stąd wwożenie jakiegokolwiek jedzenia i picia jest zabronione, a wszystko co miało kontakt z ziemią (buty, namioty, kijki) wymaga wyczyszczenia w laboratorium toksykologicznym na lotnisku! Do Auckland przylatujemy pełni zaciekawienia: jak to będzie w tym kraju, który znajduje się prawie po drugiej stronie kuli […]

Czytaj dalej

Singapur – chwila niepewności

Na lotnisku w Singapurze spędzamy zaledwie dwie godziny, które jednak przebiegają bardzo burzliwie. Nie planujemy tu dłuższej przerwy ze względu na przeprowadzkę do Singapuru od stycznia 2012. Jednak nasze krótkie doświadczenie pozostawia nas pełnymi obaw na rok 2012, ponieważ pani w transferach na lotnisku nie chce nam wydać boarding pasa na dalszy lot do Auckland, […]

Czytaj dalej

Indonezja – marzeń poezja

CIEKAWOSTKA Z INDONEZJI (ostatnia): Położona na 17 tyś wysp Indonezja jest doskonale skomunikowana poprzez siatkę połączeń lotniczych. Na wyspach działa kilkadziesiąt linii lotniczych – w większości tanich przewoźników, którzy sprzedają bilety na 2-3 h loty często za mniej niż 100 USD na kilka dni przed lotem. Stąd nawet w porównaniu z Ryanairem ceny są bardzo […]

Czytaj dalej

Borneo – Orangutany, nasza daleka rodzina ;)

CIEKAWOSTKA Z INDONEZJI: Indonezyjczycy są bardzo uprzejmi – osoby z zagranicy na każdym kroku traktują z niezwykłą uprzejmością, wręcz czasem kultem. Co ciekawe nawet lokalni, którzy maja na codzień do czynienia z obcokrajowcami są niespotykanie uczynni, na każdym kroku przepraszaja, a nierzadko np. ekspedientka w supermarkecie po wydaniu reszty złoży ręce i pochyli głowę w […]

Czytaj dalej

Borneo – Banjarmasin czyli Azjatycka Wenecja

CIEKAWOSTKA Z INDONEZJI: Okazuje się, ze supermarkety w Indonezji (wielkości polskiej sieci żabka) oprócz sprzedaży podstawowych produktów, maja dodatkowe zastosowanie- są miejscem spotkań. Przed każdym marketem rozstawione są stoły i krzesełka, na których przesiadują całymi godzinami miejscowi a ich spotkania maja formę pikników. Wygląda to w ten sposób, ze najpierw robi się zakupy w sklepie […]

Czytaj dalej

Wulkan Merapi – śmiercionośne piękno zaklęte w górze

CIEKAWOSTKA Z INDONEZJI: Okazuje sie, ze ludzie w Indonezji wcale nie uważają ze bronz jest sexy. W przeciwieństwie do Polaków, którzy chętnie wystawiają swoją skore na działanie słońca lub kupują balsamy brazujace do ciała, Indonezyjczycy poszukują odwrotnego efektu. Rekordy popularności biją w sklepach wybielające płyny do kąpieli i balsamy do ciała, a oni sami nawet […]

Czytaj dalej

Artystycznie i sakralnie – Yogyakarta & Borobudur

CIEKAWOSTKA Z INDONEZJI: Na Jawie do wszystkich domów, ale też np. większości agencji turystycznych, kafejek internetowych i hoteli wchodzi się bez butów, co oznacza, że np. przed wejściem do agencji wypożyczającej motorki leży 10 par klapków. Niewiele to, jeżeli taka sytuacja ma miejsce w przypadku hotelu, gdzie przed wejściem może leżeć kilkadziesiąt par klapków (tak […]

Czytaj dalej

Bromo – wulkanowe zagłębie

Po 9 godzinach szaleńczej jazdy autokarem i przejechaniu (bagatela!) niespełna 190 km późnym wieczorem docieramy do Probolinggo. To średniej wielkości miasto położone we wschodniej Javie, nie ma zbyt wiele do zaproponowania turystom; jest natomiast punktem tranzytowym do położonego nieopodal wulkanu Bromo (zwanego przez nas pieszczotliwie Bronkiem)- jednego z ciekawszych spotów tej wyspy . W porównaniu […]

Czytaj dalej

Kawah Ijen – siarczysty wulkan na Javie

Po późnowieczornej przeprawie przez cieśninę między morzem Bali a Oceanem Indyjskim docieramy do serca Indonezji – wyspy Java. Mieszka na niej 130 milionów ludzi, mimo że jest tylko rozmiarów wyspy brytyjskiej. Stanowi serce 4. najbardziej zaludnionego kraju świata, a na jej zachodnim brzegu znajduje się jej stolica, która stanowi cel naszej podróży w Indonezji. Agata […]

Czytaj dalej

Bali – raj na trzęsącej ziemi

Decydujemy się objechać wschodnią część Bali drogą, która prowadzi wzdłuż wybrzeża. Dość szybko przekonujemy się, że nie trzeba zbyt wiele by wyjechać poza turystyczną i skomercjalizowaną część Bali i zobaczyć jak żyją rdzenni mieszkańcy wyspy. Jesteśmy mile zaskoczeni tym, że wszystkie mijane przez nas miejscowości są bardzo zadbane, a ludzie niezwykle mili, otwarci i pomocni. […]

Czytaj dalej

Bali – tropikalny raj z dobrym jedzeniem

Po 7 godzinach lotu przylatujemy na indonezyjskie Bali. Bali to tylko jedna z ponad 17.000 wysp należących do Indonezji, ale zdecydowanie najbardziej popularna wśród zagranicznych turystów i stąd najbardziej skomercjalizowana. Pierwsze dwa dni spędzamy w Kucie – turystycznej miejscowości położonej nieopodal lotniska. Swoje pierwsze kroki kierujemy centrum Kuty, gdzie na każdym rogu widać Starbucksa, McDonalda, […]

Czytaj dalej

Seul – dobrobyt w niepewności

Po 3h locie lądujemy w stolicy Korei Południowej – Seulu. Celowo wybieramy tam całodzienną przerwę przed lotem na Bali aby spotkać się z naszą przyjaciółką Suh, która zaprasza nas na szybkie zwiedzanie Seulu. Suh przyjeżdża po nas na imponujące lotnisko (przygotowane na World Cup w 2002). Jest niedziela, Suh jest na lotnisku o 6tej rano […]

Czytaj dalej

Dzika Mongolia

Wjeżdżamy do Mongolii i od razu spotykamy się z innym poziomem gościnności i traktowania niż w matce Rosji.. Napotkana na granicy ciężarówka zabiera nas do miejscowości, skąd możemy złapać maszrutkę do stolicy Mongolii – Ulan Bator. Wrzucamy plecaki na pakę, sami siadamy na workach ziemniaków w środku i jedziemy! Kierowca nie chce od nas ani […]

Czytaj dalej

Granica Rosyjsko – Mongolska – 3 dniowa przygoda

Wsiadamy do pociągu, gdzie spędzamy noc w plackarcie – 3. klasie (klas są w Rosji 4), w której każdy ma swoje miejsce do spania, ale nie ma już przedziałów, tylko wszystko wygląda jak wieloosobowa sala do spania. Pociąg jest 70% obłożony, jednak jak wsiadamy jest już poźno (po 22giej) i nie udaje nam się nawiązać […]

Czytaj dalej

Jezioro Bajkał – wyspa Olkhon

Naszą podróż z Irkucka nad Bajkał rozpoczynamy od 20-minutowego biegu na dworzec autobusowy, panosząc po drodze miejscowy targ z owocami. .głód jest nie do zniesienia po obficie zakrapianej imprezie w lokalnym klubie nocnym  Na dworcu wsiadamy do maszrutki, która po 5,5 godzinach jazdy i 300+ km zabiera nas na wyspę Olkhon nad Bajkałem. Okazuje […]

Czytaj dalej

Novosibirsk – Irkuck

Przejazd pociągiem Novosibirsk – Irkuck 30h przejazd między Novosibirskiem a Irkuckiem to inne doświadczenia w stosunku do tych z przejazdu Moskwa – Novosibirsk. Jedziemy starym pociągiem: brak prądu w przedziałach, na korytarzu prąd też nie działa, okna są brudne i niewiele przez nie widać. Także obsługa pozostawia wiele do poprawy: Wagon półrestauracyjny to typowy widok […]

Czytaj dalej

Kolej Transsyberyjska Moskwa – Novosibirsk

Z niecierpliwością i dużą dozą ciekawości czekaliśmy na moment dojazdu na stacje kolejową oraz boarding do pociągu, który miał zawieźć nas do największego miasta Syberii – Novosibirska. Pociąg odjeżdżał z jednego z wielkich Moskiewskich dworców – Jarosławskiego. Już na początku zostaliśmy mile (z wyjątkiem Asi, która była rozczarowana wysokim standardem) zaskoczeni standardem pociągu – nowe […]

Czytaj dalej

Moskwa

Wysiadamy w Moskwie na lotnisku Domodedovo, skąd kolejką udajemy się do centrum 10 milionowej metropolii (cena przejazdu to 320 rubli, czyli około 32 PLN). W Moskwie dekujemy się w doskonałej miejscówce (Basilica hostel – dzięki Kuba!) 10 min pieszo od Kremla. Pierwsze wrażenia – taka Warszawa w wydaniu mega. Tutejsze „Pałace Kultury” są znacznie bardziej […]

Czytaj dalej

Przesiadka w Rydze

Linia AirBaltic – tania linia lotnicza z siedzibą na Łotwie, małe samoloty śmigłowe (np z Warszawy Fokker – 42 miejsca). Połączenie bardzo dogodne, z przerwą w Rydze trwająca zaledwie 1h. Okazuje się ze Asia leci z Rygi do Moskwy na inne lotnisko innym samolotem – taki sobie zonk 😉 Pani w Customs Control okazuje sie […]

Czytaj dalej

Warszawa

Jedziemy pociagiem z Wroclawia do Warszawy (nowe doswiadczenie po 3 latach latania), i od razu zaskoczenie: pociag jedzie 30 min dluzej niz kilka lat temu 5h 50min vs 5h20min. Nic sie nie zmienia – ciekawe czyja to wina (Mirek?). Do Warszawy dojezdzamy po 19tej I idziemy na piwo ze znajomymi, glownie z Rotaractu oraz ze […]

Czytaj dalej

Wyjazd z Wrocławia

Po kilku dniach intensywnych przygotowan wyjezdzamy z Wroclawia do Warszawy. Nasza trasa w skrocie to: Moskwa, kolej transsyberyjska przez Novosibirsk i Irkuck do Mongolii, Seul w Korei, Bali do Dżakarty w Indonezji, Nowa Zelandia, Papua Nowa Guinea, Chile i Argentyna. Kazde z nas ma dwa plecaki: duzy wazacy 15 kg (Tomek) 14kg (Agata) I mniejszy […]

Czytaj dalej
Back to top