Singapur 1 stycznia 2018

Do Singapuru lecimy z duzym sentymentem – spędziliśmy tutaj pół roku w 2012 i nie możemy się doczekać powrotu na stare śmieci (Tomek był zawodowo od tego czasu, ale loty na 1 dzień się nie liczą..)

Olaf przesypia 12h lot z Frankfurtu, my podobnie. Eleganckie lotnisko Changi w Singapurze jak zawsze robi na nas wrażenie – nie bez powodu z roku na rok zdobywa nagroy co rok – jest atrakcją samą w sobie.

Po wylądowaniu dociera do nas wiadomość od naszej przyjaciółki Asi, że.. mamy wpasć na ślub brata jej męża za 3h! Asia wyszła za Singapurczyka Giriego wcześniej w 2017 (kapitalny ślub w Toskanii!) – oboje mieszkaja w Londynie i przyjechali wlaśnie na ślub jego brata. Jedziemy zatem do mieszkania Kuby (który studiuje na INSEAD i udostepnil je nam na czas swojej nieobecności), bierzemy prysznic i się ogarniamy, bierzemy najlepsze ciuchy (kótre raczej nie nadają się na wesele!) i jedziemy na imprezę.. Jesteśmy nieprzestawieni czasowo, więc zabawa do 3 nad ranem nie jest dla nas dużym wyzwaniem, a Olaf króluje na parkiecie podbijając serca kobiet i niejednego faceta..

Następnego dnia rano budzimy się o …17tej. Zbieramy się szybko na spotkanie z naszymi przeyjaciółmi z Grecji – Dimitrim i Stamatią oraz 3 ich dzieci. Widzimy się z nimi w Gardens by the Bay – ogromnym ogrodzie pełnym atrakcji zbudowanym obok spektakularnego hotelu Marina Bay Sands. Ogrody zostały oddane kilka lat temu i robia wrażenie, oglądamy wieczorny show oraz Cloud Forest dome – czyli sztuczną dżunglę z najwyższym na świecie sztucznym wodospadem. Musimy uważać, bo Olaf w pewnym momecie znika nam w tłumie i przez 10 minut go szukamy – poszedl oglądać kwiatki ; ) ale narobił nam stracha. Tego dnia późnym wieczorem spotykamy się jeszcze z Pawłem, który mieszka w Singapurze od 5 lat i studiowaliśmy razem w Wielkiej Brytanii.

W sobote udaje nam się wstać już wcześniej, tj koło 11tej i jedziemy do domu do Dimitriego i Stamatii. Mieszkają w nowoczesnym, kameralnym apartamentowcu, jemy świetny lunch razem z rodzicami Dimitriego, którzy przyjechali w odwiedziny. Dzieciaki maja swój własny stoliczek 😉

Popołudniu jedziemy z Grekami do Chinatown na spacer oraz dalej jeść.. Podczas posiłku (jemy na ulicy 😉 do Agaty podchodzi jakaś dziewczyna… z którą jak się okazuje Agata chodzila do szkoły. Co za spotkanie! Wymieniamy się numerami i umawiamy na następny dzień. Wieczorem jeszcze spacer wzdłuż Boat Quay.

W Sylwestra wstajemy rano, ponieważ przyjeżdza Maciek z Anią i mała Zosią – nasi sąsiedzi z Warszawy, którzy w Singapurze zostają na 10 dni. Popołudnie spędzamy z Iwoną i Krzyśkiem – tymi przypadkowo spotkanymi znajomymi Agaty z liceum – mieszkają w Warszawie i szybko okazuje się ze mamy wspólnych znajomych (świat jest na prawdę mały!). Przed impreza Sylwestrowa z Maćkiem, Ania i małą Zosia wpadamy naobiad do Rochester, a potem jeszcze widzimy Proszka oraz jego żonę z synem Markiem, którzy przyjechali na INSEAD. Zycie towarzyskie kwitnie!

Wieczorem jedziemy z Dimitrim i Stamatią na imprezę Sylwestrowa do znanego Singapurskiego DJa i jego apartamentu na szczycie budynku zrobionego na klub. Olaf śpi w sypialni, która została przeznaczona do ostatniego aktu pobytu na imprezie 😉 Woda leje się z nieba jakby ktoś lał wiadrami.. Do domu wracamy nie bardzo późno, ale nowy rok przywitany!

1. stycznia mija pod znakiem organizacyjnym i spedzamy tez czas z Maćkiem, Anią i Zosia. Po finalnym piwie przy Marina Bay Sands wyjeżdzamy.. no właśnie, ułozylismy dokładny plan podrózy – lecimy na Filipiny na Bohol, a potem na Boracay gdzie z Asia i Girim spędziemy kilka dni. Potem na amerykańską wyspę Guam, potem na wyspy Marshalla, potem Mikronezja i na koniec Palau, żeby przez Seul wrócić do Warszawy. Dobrze jest mieć plan!

Singapur żegnamy znowu na jakiś czas, ale oby nie za długo, ponieważ miasto zmienia się szybko!

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne wpisy z podróży

Podsumowanie – back home, sweet home

Z Palau wylatujemy o 3ciej w nocy do Seulu. 5h lot moja w snie. W Korei za kilka tygodni odbędą się Igrzyska Olimpijskie i na dzień przed naszym przylotem KoreanAir przeniosło się na nowy terminal. Terminal fajny, tylko połączenie ze starym terminalem (skąd leci LOT) jest autobusem, który jedzie 20 minut i jezdzi raz na […]

Czytaj dalej

Palau – Chiny czy co?

Lot z Pohnpei (Mikronezja) do Palau to 2 miedzyladowania do Guam, tam zmiana samolotu i lot do Palau. W Guam nie wpuszczają nas do lounge, ponieważ traktuja Olafa jako doroslego – mala sprawa, ale zapamietamy to sobie!Właściwie to nie wiemy czego oczekiwać po tym Palau (nie to że do końca wiedzieliśmy czego oczekiwać po Wyspach […]

Czytaj dalej

Wcale nie taka Mikro…

Do Mikronezji przylatujemy z Wysp Marshalla z 2 stopami po drodze. Pogoda przywitała nas bardzo obfitym deszczem i pochmurnym niebem.. a według prognoz styczeń to najlepszy miesiąc pod względem pogody w całym tym regionie.. Wyspa Pohnpei położona jest prawie na równiku, jest dość górzysta i pokryta gęstym lasem tropikalnym. Jest to jedno z najbardziej mokrych […]

Czytaj dalej

Wyspy Marshalla – atomowe atole

Wstajemy o 6tej rano, a lot mamy 8:20. Przez 2h 20 mins udaje nam się: umyć, spakować, zrobić check out z Westina, zatankować samochód, oddać go do wypozyczalni, dojechac na lotnisko, nadać bagaż i zjeść śniadanie w lounge. Dochodzimy do perfekcji operacyjnej z 34 miesięcznym dzieckiem 😉 Nasza podróż na Wyspy Marshalla trwa ponad 8h.. […]

Czytaj dalej

W podróży: Manila + Guam

Do Manili przylatujemy kolo 18tej.. Tam zarezerowaliśmy z Asią i Girim nocleg w niezwykłym hotelu niedaleko lotniska. Jadac z lotniska nasza uwagę przykuwa spora ilość nowych budynkow- Manila wydaje sie duzo bardziej nowoczesna niz 6 lat temu, chodz na taksowke nadal czeka się prawie pol h na lotnisku. Po przekroczeniu bramy hotelu przenosimy sie w […]

Czytaj dalej

Ginący raj na Boracay!

Dotarcie na wyspę Boracay jest dosc karkołomne. Co prawda sam lot z Bohol na wyspe sasiadujaca z Boracay trwa zaledwie godzine, ale aby przeprawic się na Boracay  lodka trzeba podejsc do 4 róznych okienek, w których osobno trzeba zaplacic za bilet na lodke, oplate srodowiskowa, oplate portowa i za bagaz. Boracay w ciagu ostatnich kilku […]

Czytaj dalej

Bohol: Czekoladowo i kolorowo

Przylatujemy do Cebu poznym wieczorem (po północy). Wita nas… ściana deszczu. 25st C, ale leje. Po deszczowym Singapurze tutaj też pada? Potem dowiadujemy się, że to najbardziej mokry przełom grudnia i stycznia od 100 lat.. Śpimy w fajnym hotelu niedaleko lotniska i rano jedziemy do portu skąd poplyniemy na Bohol. Podróż jest łatwa, Filipinczycy przyjemni […]

Czytaj dalej

Wyjeżdżamy! DOKĄD?

Siedzimy właśnie na lotnisku we Frankfurcie. Wczoraj wrócilismy z rodzinnych świat w Polanicy, w nocy pakowanie i ustalanie planow i dzisiaj wyjazd. Jedziemy na niecałe 4 tygodnie. Lecimy do Singapuru, gdzie spedzimy Sylwestra ze znajomymi Grekami (i Polakami) i stamtąd dalej… DOKĄD? To wielki znak zapytania – autentycznie nie mamy biletów. Nasz oryginalny plan legł […]

Czytaj dalej
Back to top