Marsa Alam 4 listopada 2021

Na jeden dzien przed wyjazdem udaje nam się na szczęście odebrać paszporty z ambasady Sudanu w Berlinie, gdzie wbito nam wizy Sudanskie. Cieszymy się ze odzyskaliśmy te paszporty, bo ambasada po wybuchu rewolucji przestała odbierać telefony! 
Kupilismy bilety lotnicze tylko w jedna stronę do Marsa Alam na południowym wybrzeżu Egiptu. Wygodnie, bezpośrednio i tanio, bo to ostatni samolot czarterowy w tym sezonie, który z zasady ma tylko odebrać ostatnich turystów z Marsa Alam. 
Na razie lecimy w siedem osób, tzn z niezastąpionymi Olga, Grześkiem i Gutkiem. Podróż zaczyna sie wesoło, bo duży Gutek juz po przylocie zamyka się niechcący w toalecie na lotnisku i zbiega się połowa lotniska żeby te drzwi otworzyć. 

Taxi 10 minut i jesteśmy w hotelu. Wiecie jakim? all inclusive! Tak, raz na wiele lat zawijamy do takiego przybytku. Nazywa sie Jaz Lamaya. Nie lubimy takiej formy spędzania czasu, ale w tej okolicy nie za bardzo są inne opcje. A musimy odpocząć 4 dni, bo jesteśmy dość zmęczeni praca, dziećmi, budowami, remontami itp. I rzeczywiście spędzamy 4 dni na miejscu, wyjeżdżając tylko na 1 wycieczkę quadami na zachód slonca. Z reszta hotel jest naprawdę super. Duży, ale sprawia wrażenie kameralnego. Jest tez niski sezon, wiec obłożenie niepełne, glownie Rosjanie. Baseny, masaze, nurkowanie ze sprzętem (rafa jest kilka metrów od brzegu). Plus naprawdę dobre jedzenie. No i 30st C w dzień i 24 St C w nocy. Plus wiaterek. Idealnie!Może nawet zmienimy troche nasze podejście do all inclusive (czasami!)

Po latach udaje nam się zanurkować ze sprzętem (dzięki organizacji Grześka), ale rafa nie powala. Na jedno popołudnie wybieramy się na Quad Safari. Przejazd przez pustynie, przy zachodzącym słońcu jest oszałamiający! Dzieciaki maja frajdę z jazdy quadami. Na końcu mogą jeszcze przejechać się na wielbłądach (Gucio mówi na nie konie z górka)

Z ciekawostek: Olaf przychodzi 1. dnia i mówi ze spotkał kolegę z przedszkola Adama. Przez kolejne 2 dni nie udaje nam się na niego trafić i nawet mówimy Olafowi ze to spotkanie to mu się przewidziało. Biedne dziecko w końcu uwierzyło. No i jakie jest nasze zdziwienie, jak spotykamy Adama z rodzicami w barze. Nie poznaliśmy się w Warszawie, to udało się w Marsa Alam! Mieszkają jakies 15 metrów od nas.. 🙂 ostatnia kolacja jest wesoła, bo zbieramy się w 4 rodziny. 

Z innych obserwacji: poziom obsługi jest wysoki, czego nie spodziewaliśmy się po Egipcie. 

Z innych obserwacji 2: zawsze mówimy ze Polska jest w złej strefie czasowej, tzn powinnismy mieć czas co najmniej o 1h do przodu. Egipt jeszcze bardziej jest w złej strefie czasowej, jasno robi się przed 5ta rano, a ciemno już koło 17tej. 

Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Inne wpisy z podróży

    To jest Sudan

    Ze względu na konieczność wcześniejszego wylotu z Sudanu, program 4-dniowy na zwiedzanie musimy zmieścić w dwa dni, które nam zostały! Wstajemy o poranku w czwartek, pakujemy się i wyruszamy w nieznane. Czeka nas wiele godzin spędzonych w aucie i krótkie postoje na zwiedzanie starożytnych ruin miast i świątyń. Za oknem krajobraz się trochę zmienia- pustynie […]

    Czytaj dalej

    Sudan welcome to

    Pobudka o 5tej rano (to już standard w czasie tej podróży). Tomek wstał o 3ciej, żeby jeszcze popracować 😉 Jesteśmy podeskcytowani wjazdem do Sudanu, w sumie nie wiadomo czego się tam możemy spodziewać! Dwa tygodnie przed naszym przyjazdem obalono rząd, w kraju trwa konflikt, przed przyjazdem czytalismy wiadomosci o krwawych zamieszkach w stolicy – Chartumie. […]

    Czytaj dalej

    Nil – płyniemy pod prąd!

    Po porannym zwiedzaniu Edfu przez kolejne 6 godzin towarzystwo odpoczywa na statku. Rozkładamy się na górnym pokładzie- dzieciaki pluskają się w basenie, a dorośli oddają się innym przyjemnościom- obserwowaniu zmiennej linii brzegowej Nilu, czytaniu książek, delektowaniu się winkiem. Popołudniu mamy zaplanowane zwiedzanie jeszcze jednej świątyni- Kom Ombo. Chętnych do zwiedzania brak 🙂 ostatecznie świątynie idą […]

    Czytaj dalej

    Perły Nilu

    Po 4 dniach pobytu w Marsa Alam na wybrzeżu Morza Czerwonego przejeżdzamy do Luxoru. Tomek mówi wszystkim, że przejazd zajmie 2h ale się pomylił i jedziemy 5h.. Dobrze, że cene negocjował jak za przejazd 2h! Zaskakuje nas fakt, że w Egipcie mieszka 105 milionów ludzi, ale zamieszkanych jest tylko 7% tego kraju – reszta to […]

    Czytaj dalej
    Back to top