Everglades Division, USA 23 sierpnia 2015

Dzisiejszy Park Narodowy opisujemy z punktu widzenia Olafka, ktory wlasnie skonczyl pol roku 😉

Wstalismy rano.. jak co dzien. Chodz troche pozniej niz zwykle, bo tata z mama ogladali jakis film wieczorem.
Pojechalismy wozkiem na sniadanie – bylo jak zwykle – ONI jedli, a ja patrzylem, Na szczescie byla ze mna Pszczolka – zostalem z nia sam kiedy poszli nakladac sniadanie z bufetu. Mimo, ze juz 3 dni wcinam pyszna marchewke, to tym razem nie wzieli – nie wiem czemu.

Wrocilismy do pokoju, rodzice spakowali toboly i hej do auta. Tym razem pszczolka byla chyba w bagazniku, ale mialem grzechotke, Jedziemy i jedziemy i jedziemy. Zaczynam byc glodny – chwile pojecze i mama daje cyca – jem i ide spac. Zycie jest ok. Zaraz jak sie obudzilem, to sie zatrzymalismy – chyba na kawe – ale taka do samochodu. Juz wyczailem, ze jak spie to sie nie chca zatrzymywac, bo sie obudze. Maja racje 😉

No dobra i dalej jedziemy – to juz nie jest fajne – zaczynam miauczec. No w koncu sie zatrzymali. Ale upal – nie moglismy w lepsze miejsce pojechac? Dookola nic nie ma. Lunch – tym razem wzieli moja marchewke Gerbera – zjadlem polowe i udalo mi sie ubrudzic koszulke – sukces! Niezla ta marchewka.

Po lunchu wsiadamy do jakiego wagonika – bedziemy jechac. Jest fajnie, bo ludzie dookola. Za mna mala Niemka – zobacze czy mi sie ja uda poderwac? Usmiecham sie do niej przez 30 minut -tez sie smieje – jest moja, mimo ze 4 lata starsza. Rodzice z tego wagonika ogladaja jakies aligatory w szuwarach – szczerze mowiac nic nie widze. Sciema jakas.
Obok inna dorosla Niemka – tez dobra, daje sie dotykac po ramieniu 😉 Przespie sie chwile, bo mnie to podrywanie meczy..

Budze sie w nosidelku – chyba sie starzeje, ze nie obudzilem sie jak mnie do niego wkladali (albo nie pamietam – tez oznaka starzenia). No dobra – na naszej sciezke lezy jakas wielka zielona masa i sie nie rusza. Mowia ze to ten aligator – jest ode mnie wiekszy tak z 30 razy! No ale ja sie przynajmniej ruszam.. nogi, rece – caly czas! A on lezy tylko…

Poszlismy na jakas wieze ogladac z gory ten park – plaski jak lozko. Kolorowo = zielono. Ale z gory tym bardziej nie widac tych aligatorow – nie wiem o co tym rodzicom chodzi z aligatorami. Lataja za to Sepy dookola – za szybko i nie moge nadazyc. Ale dobrze je widac, bo sa czarne na tle nieba…

Wracamy wagonikiem do auta. Tata mowi cos ze auto trzeba dzisiaj oddac, ale jak oddac, skoro to nasz dom? Nie pamietam innego 😉

Adnotacja rodzicow: Park Everglades ok, jeden z najwiekszych w USA, ale glowy nie urywa. Aligatory i ich male (trafilismy na okres legowy) – ok. W zimie, kiedy jest sucho, widac ich znacznie wiecej.

Informacje praktyczne:
– Wstep do Everglades – USD 23 / osobe

Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Inne wpisy z podróży

    Epilog ;)

    Lot mija nam bardzo komfortowo – bezpośrednie nocne połaczenie z Nowego Jorku do Warszawy, LOTowskim Dreamlinerem, swietnym jedzeniem i mila obsluga. Olafek bardzo wygodnie spi w kojcu, który zostaje zamontowany na panelu przed nami. Tak można latac! Warszawa wita nas chlodem i deszczem – nie mamy za dużo rzeczy, wiec z taksówki szybko wpadamy do […]

    Czytaj dalej

    New York, New York..

    Droge z Filadelfii do Nowego Jorku pokonujemy szybko w niecale 2h. Check in do hotelu, oddajemy auto i jesteśmy gotowi do podbijania „Wielkiego Jabłka” jak określa się Nowy Jork. Tego ostatniego nie traktujemy jednak ambitnie – to nasz któryś raz w NYC i chcemy też spotkać się ze znajomymi, którzy w NYC mieszkają. Z racji […]

    Czytaj dalej

    Filadelfia – historia amerykanska, czyli krotka ;)

    Filadelfie opisze nam Olafek:Budzą mnie rano.. dostaje ten przepyszny soczek, który daja mi codziennie rano (witamina D), zmiana pieluszki itp i wygląda na to ze po 3 nocach wyjezdzamy z Waszyngtonu – szkoda, bo nasz pokoj w hotelu miał tak naprawdę 2 pokoje i mi nie przeszkadzali jak spalem… No to jedziemy.. i jedziemy. Przespie […]

    Czytaj dalej

    Waszyngton – WOW!

    Do Waszyngtonu przylatujemy z mieszanymi uczuciami.. No bo taka stolica, co nie jest jednocześnie glownym miastem, jak Canberra w Austarlii, Ottawa w Kanadzie czy Brasilia w Brazylii, zazwyczaj jest dość nudna…A tak swoja droga, wymienicie jeszcze stolice, które nie sa glownymi/ największym miastami w swoich Panstwach? Nie wiem czy znajdzie się takich 10 na swiecie…Auto […]

    Czytaj dalej

    Bo zawsze trzeba sie gdzies spoźnić…

    Mielismy piękny plan, ze z Florydy pojedziemy na Bahamy. Prawie się udało.Zatem od początku… Chcielismy nasze zwiedzanie wysp ukoronować wycieczka na Bahamy – po zwiedzaniu Florydy. Zarezerwowalismy prom z Fort Laduerdale oraz jeden z lepszych hoteli na Grand Bahama – a co! Po drodze okazało się ze Erika może być Huraganem, który dotrze na Bahamy […]

    Czytaj dalej

    Miami – wszystko jest

    Miami to Miami… Kilometry długich plaz, charakterystyczne budki ratownikow na plazy szerokiej czasem na 200m, Knajpki na Ocean Drive, hetero przeplatani homo, biedni i bogaci, piekne jachty i domy z motorowka zaparkowana przy garazu… Wszystko tu jest – mozna tu zamieszkac 😉 Miami i Fort Laduerdale traktujemy jako baze wypadowa – tu zaczyna i konczy […]

    Czytaj dalej

    Key West – klucz południa i kubańskie klimaty

    Florida Keys to archipelag składający się z ok 1700 wysepek koralowych o długości ponad 240 km rozciągający się na południowy zachód od Miami. Wyspy częściowo połączone są droga wiodąca od Miami do Key West- najbardziej wysuniętego na południe miejsca w całych Stanach Zjednoczonych, oddalonego od Kuba o zaledwie 140 km!Po długich namysłach postanawiamy jechać na […]

    Czytaj dalej

    Atrakcje Florydy

    Z Orlando wyjezdzamy rano i jedziemy na zachodnie wybrzeze Florydy. W Tampie najwazniejszym punktem jest Oceanarium. Ale zanim do niego dojezdzamy przejezdzamy wielkim mostem. W ogole tych mostow jest bardzo duzo w na Florydzie – w koncu caly polwysep jest bagnisty. Floryde uregulowano (czytaj zmniejszono poziom wody) poprzez budowe setek kilometrow kanalow odwadniajacych, ktore przecinaja […]

    Czytaj dalej

    Witaj Ameryko – z grubej rury na dzień dobry

    Wyladowalismy w Fort Lauderale – miescie polaczonym z Miami. Lot minal spokojnie. Na granicy smiesznie, bo w Immigration straznik nie zauwazyl Olafka w wozku (wozka chyba tez 😉 i weszlismy bez sprawdzenia jego dokumentow – po co mu ta wize robilismy? Po chwili namyslu wrocilismy jednak, poniewaz Olafek moglby miec problem przy wyjezdzie bez pieczatki […]

    Czytaj dalej

    Wyspa na dwie dzielona… i koniec. Czy jednak?

    No wlasnie, a wlasciwie do kogo nalezy to slynne St Martin/ Sint Marteen?Czesc polnocna do Francji, a poludniowa do Holandii, stanowia wiec terytorium Unii Europejskiej 😉 St Martin jest najbardziej komercyjna wyspa jaka mielismy okazje odwiedzic na Karaibach, ale rownoczesnie bardzo przyjemna i warta zobaczenia. Z reszta St Martin nazywana jest potocznie “friendly island” czyli […]

    Czytaj dalej

    Anguilla – obledne plaze i wielki blekit

    Do Anguilli lecimy mała awionetka z 6 innymi pasażerami (to juz pelen samolot!) i jednym pilotem na pokładzie. Tomek sam ładuje bagaze do samolotu (zeby pilot, ktory jest jednoczesnie zaladowczym nie uszkodzil wozka 😉 i potem razem z pilotem obliczaja razem wywazenie samolotu – podobno jest jest OK. Wznosimy sie na wysokość 1600 m, skąd […]

    Czytaj dalej

    St Kitts and Nevis – najmniejszy kraj obu Ameryk

    Do St Kitts lecimy z Antigua Boeingiem 777 czyli duzym samolotem pasazerskim dla ponad 300 osob. Jak sie okazuje samolot przylecial z Londynu, w Antigui mial tylko miedzyladowanie, gdzie oprocz nas wsiadlo jeszcze kilkoro pasazerow. Sam lot trwal zaledwie 20 minut i samolot zanim na dobre wzbil sie w powietrze, musial juz ladowac:) Bylo to […]

    Czytaj dalej

    Antigua – wielki blekit i plaszczki

    Po urodzajnej i tropikalnej Dominice lecimy na wyspe Antigua, na ktorej krajobraz jest skrajnie inny, bardziej przypominajacy prerie lub step. Wyspa jest zdecydowanie bardziej plaska, a z nielicznych pagorkow widac przepiekne blekitne zatoki i krotkie piaszyste plaze z idealnie bialym piaskiem.. Nie bez powodu Antigua nazywana jest wyspa 365 plaz! Juz standardowo, spedzamy na wyspie […]

    Czytaj dalej

    Dzika Dominika!

    Na Dominike przyplywamy promem z Martyniki i mamy drobny problem na przejsciu granicznym. Wjezdzajac na kazda karaibska wyspe nalezy okazac potwierdzenie dalszej podrozy, np bilet lotniczy lub na prom. Co prawda mielismy wykupiony lot z Dominiki na Antigue, ale pech sprawil ze potwierdzenie lotu nie znajdowalo sie na Tomka telefonie, a Pan w okienku uparcie […]

    Czytaj dalej

    Martynika – Unia Europejska na Karaibach

    Poltorej godziny- tyle potrzeba aby z St Lucia dostac sie do Unii Europejskiej..a scisle mowiac do francuskiej wyspy Martynika:) troche dziwnie sie czujemy widząc auta na francuskich numerach, ceny w euro i dobrze nam znane sieci jak Carrefour czy Casino. Martynika jest zdecydowanie najbardziej rozwinieta wyspa sposrod wszystkich ktore udalo nam sie odwiedzic na Karaibach. […]

    Czytaj dalej

    St Lucia – Pitony i palmy

    Do St Lucia przylatujemy wieczorem, wiec kiedy taksowkarz po polgodzinnej jezdzie z lotniska do hotelu kaze nam przesiasc sie na prom, jestesmy mocno zaskoczeni. Okazuje sie ze nasz hotel znajduje sie na polwyspie i jedynym sposobem aby sie do niego dostac jest plywajaca tratwa:) Rezerwowaliśmy noclegi przez internet, niby ogladamy zdjecia ale tak na prawde […]

    Czytaj dalej

    Barbados – wow i rum punch

    Od początku mieliśmy bardzo wysokie oczekiwania co do Barbadosu..i szczerze – po pierwszym dniu postanowiliśmy skrócić nasz pobyt na wyspie z 5 do 3 dni. Niby wszystko super, piękna lazurowa woda i piaszczyste plaże ale zabrakło tego wow! Jest to juz nasza 8. wyspa ktora oglądamy na Karaibach i byc moze jesteśmy sie juz troche […]

    Czytaj dalej

    Ale jak wlasciciwie podróżować z małym Bąblem?

    Do St Vincent dopływamy rano po poranku z szybką pobudką i zorganizowaniem się (jak się okaże niepełnym).Bierzemy taxi -> dojezdzamy na prom -> płyniemy do stolicy St Vincent. Zgodnie z informacjami z przewodnika, nie jest to interesujące miasto. Z promu przechodzimy bezpośrednio do restauracji, gdzie jemy sniadanio – lunch (brunch) i jedziemy na lotnisko. To […]

    Czytaj dalej

    Bequia – (podobno) najlepsza wyspa Karaibów

    Z Union Island bierzemy poranny prom z zamiarem doplyniecia do wyspy St Vincent. W trakcie podrozy czytamy jednak w przewodniku o wyspie Bequia i spontanicznie decydujemy sie wysiasc z promu dosłownie w momencie kiedy sie zatrzymał na wyspie – okaże sie to potem dobra decyzja. Faktycznie wyspa jest przepiekna- zielone pagorki, krystalicznie czysta woda i […]

    Czytaj dalej

    Union Island – wrota do Grenadyn

    Na Union Island dostajemy sie z Carriacau niewielka lodka. Jako ze jest to wyspa należąca do nowego dla nas kraju- St Vincent i Grenadyny, musimy najpierw przejść odprawę na lotnisku. Bez problemów udaje nam sie dostać kolejna pieczątkę w paszporcie i chwile pozniej ladujemy w hotelu. Kolejne 2 noce spedzamy w Anchorage Yacht Club- hotelu […]

    Czytaj dalej

    Carriacou – chill out

    Z samego rana wypływamy promem z St George’s (stolicy) do Carriacou- kolejnej z trzech wysp Grenady. Momentami czujemy się jak w wesołym miasteczku, gdy fale podbijają statek do góry. Po 2 godzinach jesteśmy w Hillsbrough- malowniczym i jedynym miasteczku na tej wyspie. Zycie mieszkańców koncentruje się na ulicy położonej wzdłuż wybrzeża, gdzie znajduje się m. […]

    Czytaj dalej

    Grenada – roadtrip

    Poranek spędzamy dosc leniwie kapiac sie w basenie, ale juz po południu wyruszamy na przejażdżke po Grenadzie. Na początku wjeżdżamy na pobliską górę z dwoma twierdzami, Fort Frederick i Fort Matthew, skąd rozposciera sie przepiękny widok na stolice-St George’s oraz sasiadujaca zatoke Morne Rouge Bay. Stamtąd udajemy sie w głąb ladu zobaczyc wodospad Annandale. Przed […]

    Czytaj dalej

    Grenada- wyspa przypraw

    Do Grenady udajemy sie z dosc wysokimi oczekiwaniami, bo mieszkancy Trinidadu za kazdym razem  bardzo entuzjastycznie reagowali na informacje ze wlasnie tam sie udajemy i komentowali  “Grenada – you will love it!” Nasz odlot jest oprozniony o 2 godziny ale cierpliwie znosimy czekanie na lotnisku. Lot do raju trwa zaledwie 35 minut. Grenada nazywana jest […]

    Czytaj dalej

    Ropa i gaz rządzą :)

    W srodę wstajemy po 4.00 rano, aby zdążyć na poranny prom do Trinidadu. Wypozyczalnia aut zgadza sie, zeby auto zostawic otwarte na miejskim parkingu.. (nie maja Biura w Scarborough skad odplywa prom). Po 2,5 godzinnej podróży katamaran cumuje w Port of Spain – 50-tysięcznej stolicy TiT. Po przyjeździe i check-in do hotelu udajemy się na […]

    Czytaj dalej

    Welcome to Raj ;)

    Rozpoczynamy naszą przygodę od Państwa położonego na samym południu tego regionu – Trinidad i Tobago. Ten wyspiarski kraj, złożony z dwóch wysp dzięki wydobyciu ropy jest trzecią najbardziej rozwiniętą gospodarką obu Ameryk, tuż po USA i Kanadzie. Obydwa loty (przesiadka w Frankfurcie) mijają nam nadzwyczajnie spokojnie i szybko – Oli bardzo dobrze znosi trudy podróży […]

    Czytaj dalej

    Wylatujemy!

    Po długich miesiącach stacjonarnego życia (Agaty ciąża + narodziny Olafka) wyruszamy w naszą kolejną daleką podróż, tym razem w powiększonym składzie jedziemy na podbój Karaibów 😉 Mamy bilety w jedna stronę 😉 i jest cool!

    Czytaj dalej
    Back to top