Filadelfia, USA 3 września 2015

Filadelfie opisze nam Olafek:
Budzą mnie rano.. dostaje ten przepyszny soczek, który daja mi codziennie rano (witamina D), zmiana pieluszki itp i wygląda na to ze po 3 nocach wyjezdzamy z Waszyngtonu – szkoda, bo nasz pokoj w hotelu miał tak naprawdę 2 pokoje i mi nie przeszkadzali jak spalem…

No to jedziemy.. i jedziemy. Przespie się jednak. Budzę się i dalej jedziemy – skandal! Pomarudze, to się zatrzymamy 😉 Udalo się, cos tam mówili, ze już prawie, już chwile, bo parkingi drogie, ale ich przycisnąłem i mamy w końcu stop. Zrobila się 12ta – wsadzili mnie do wozka i jedziemy. Szybko, szybko mowia, bo pozno. Wjezdzamy do jakiegoś muzeum konstytucji – na początku fajny (choć trochę glosny) show – gdzie pokazuja jak wazna jest konstytucja. Prezentuje czarna pani w Amfiteatrze, potem muzeum o okrągłym kształcie. Nuda – tego to ja już nie wytrzymam – ide spac. Karmienie w kącie, gdzie w tych kolorowych ekranach (mowia na to wyswietlacze) pokazuja jak wygląda zaprzysiężenie na prezydenta w USA- każdy z nich mowil to samo, wiec zasnalem w końcu…
Podbudka i wiecie co… nadal jesteśmy w tym okraglym muzeum. Ale już przy wyjściu na szczęście. Mogę uznac za zaliczone 😉

Potem oni jedzą lunch, a ja moje warzywko. Sukces odniesiony, bo znowu udaje mi się przerzucić jakies 20% posiłku na ubranko – ono też powinno się najeść!

Następnie zwiedzamy miejsca związanie z jakże kultywowaną w USA wolnością…Odwiedzamy Independence Hall oraz Independence Square, czyli budynek oraz plac, gdzie tworzona oraz ogłaszana była deklaracja niepodległości w 1776 roku. Bardzo wyniośle.
Potem powłóczymy się jeszcze trochę ulicami Filadelfii oglądając m.in. Elfreth’s Alley, czyli najdłużej zamieszkanką uliczkę w USA. Wąska, z kocimi łbami – w USA to już naprawdę zabytek 😉 Włóczenie się dobrze mi robi, bo można się przespać w wózku…
Na koniec odwiedzamy jeszcze cos najbardziej smiesznego, mianowicie Muzeum Dzwonu Wolności. I nie byłoby w tym nic dziwnego, tylko, duzy budynek w centrum miasta zbudowany jest dla dzwonu, który pękł i nie działa, ponieważ uszkodzony został w drodze na urodziny Georga Waszyngtona. Na koniec, gdy po przeczytaniu jego historii w sporym muzeum dochodzi się go w końcu zobaczyc jest… wielkości – niedużego biurka. Nie robi wrazenia, a na pewno nie na takim młodym Europejczyku jak ja: )

Wieczorem, przy zachodzie słońca jedziemy do hotelu Radisson oddalonego jakies 25 minut od Centrum.

Filadelfia nie zaskoczyla.

Informacje praktyczne:
Wszystkie wstępy poza National Constitution Center – darmowe
National Constitution Center: USD 14.5/ osobe
Parkingi drogie – na ulicy USD3/h. Jezeli zaparkuje sie popoludniu (po 14tej), to reszta dnia kosztuje juz USD 10-12.

Komentarze

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Inne wpisy z podróży

    Epilog ;)

    Lot mija nam bardzo komfortowo – bezpośrednie nocne połaczenie z Nowego Jorku do Warszawy, LOTowskim Dreamlinerem, swietnym jedzeniem i mila obsluga. Olafek bardzo wygodnie spi w kojcu, który zostaje zamontowany na panelu przed nami. Tak można latac! Warszawa wita nas chlodem i deszczem – nie mamy za dużo rzeczy, wiec z taksówki szybko wpadamy do […]

    Czytaj dalej

    New York, New York..

    Droge z Filadelfii do Nowego Jorku pokonujemy szybko w niecale 2h. Check in do hotelu, oddajemy auto i jesteśmy gotowi do podbijania „Wielkiego Jabłka” jak określa się Nowy Jork. Tego ostatniego nie traktujemy jednak ambitnie – to nasz któryś raz w NYC i chcemy też spotkać się ze znajomymi, którzy w NYC mieszkają. Z racji […]

    Czytaj dalej

    Waszyngton – WOW!

    Do Waszyngtonu przylatujemy z mieszanymi uczuciami.. No bo taka stolica, co nie jest jednocześnie glownym miastem, jak Canberra w Austarlii, Ottawa w Kanadzie czy Brasilia w Brazylii, zazwyczaj jest dość nudna…A tak swoja droga, wymienicie jeszcze stolice, które nie sa glownymi/ największym miastami w swoich Panstwach? Nie wiem czy znajdzie się takich 10 na swiecie…Auto […]

    Czytaj dalej

    Bo zawsze trzeba sie gdzies spoźnić…

    Mielismy piękny plan, ze z Florydy pojedziemy na Bahamy. Prawie się udało.Zatem od początku… Chcielismy nasze zwiedzanie wysp ukoronować wycieczka na Bahamy – po zwiedzaniu Florydy. Zarezerwowalismy prom z Fort Laduerdale oraz jeden z lepszych hoteli na Grand Bahama – a co! Po drodze okazało się ze Erika może być Huraganem, który dotrze na Bahamy […]

    Czytaj dalej

    Miami – wszystko jest

    Miami to Miami… Kilometry długich plaz, charakterystyczne budki ratownikow na plazy szerokiej czasem na 200m, Knajpki na Ocean Drive, hetero przeplatani homo, biedni i bogaci, piekne jachty i domy z motorowka zaparkowana przy garazu… Wszystko tu jest – mozna tu zamieszkac 😉 Miami i Fort Laduerdale traktujemy jako baze wypadowa – tu zaczyna i konczy […]

    Czytaj dalej

    Key West – klucz południa i kubańskie klimaty

    Florida Keys to archipelag składający się z ok 1700 wysepek koralowych o długości ponad 240 km rozciągający się na południowy zachód od Miami. Wyspy częściowo połączone są droga wiodąca od Miami do Key West- najbardziej wysuniętego na południe miejsca w całych Stanach Zjednoczonych, oddalonego od Kuba o zaledwie 140 km!Po długich namysłach postanawiamy jechać na […]

    Czytaj dalej

    Everglades oczyma Olafka

    Dzisiejszy Park Narodowy opisujemy z punktu widzenia Olafka, ktory wlasnie skonczyl pol roku 😉 Wstalismy rano.. jak co dzien. Chodz troche pozniej niz zwykle, bo tata z mama ogladali jakis film wieczorem.Pojechalismy wozkiem na sniadanie – bylo jak zwykle – ONI jedli, a ja patrzylem, Na szczescie byla ze mna Pszczolka – zostalem z nia […]

    Czytaj dalej

    Atrakcje Florydy

    Z Orlando wyjezdzamy rano i jedziemy na zachodnie wybrzeze Florydy. W Tampie najwazniejszym punktem jest Oceanarium. Ale zanim do niego dojezdzamy przejezdzamy wielkim mostem. W ogole tych mostow jest bardzo duzo w na Florydzie – w koncu caly polwysep jest bagnisty. Floryde uregulowano (czytaj zmniejszono poziom wody) poprzez budowe setek kilometrow kanalow odwadniajacych, ktore przecinaja […]

    Czytaj dalej

    Witaj Ameryko – z grubej rury na dzień dobry

    Wyladowalismy w Fort Lauderale – miescie polaczonym z Miami. Lot minal spokojnie. Na granicy smiesznie, bo w Immigration straznik nie zauwazyl Olafka w wozku (wozka chyba tez 😉 i weszlismy bez sprawdzenia jego dokumentow – po co mu ta wize robilismy? Po chwili namyslu wrocilismy jednak, poniewaz Olafek moglby miec problem przy wyjezdzie bez pieczatki […]

    Czytaj dalej

    Wyspa na dwie dzielona… i koniec. Czy jednak?

    No wlasnie, a wlasciwie do kogo nalezy to slynne St Martin/ Sint Marteen?Czesc polnocna do Francji, a poludniowa do Holandii, stanowia wiec terytorium Unii Europejskiej 😉 St Martin jest najbardziej komercyjna wyspa jaka mielismy okazje odwiedzic na Karaibach, ale rownoczesnie bardzo przyjemna i warta zobaczenia. Z reszta St Martin nazywana jest potocznie “friendly island” czyli […]

    Czytaj dalej

    Anguilla – obledne plaze i wielki blekit

    Do Anguilli lecimy mała awionetka z 6 innymi pasażerami (to juz pelen samolot!) i jednym pilotem na pokładzie. Tomek sam ładuje bagaze do samolotu (zeby pilot, ktory jest jednoczesnie zaladowczym nie uszkodzil wozka 😉 i potem razem z pilotem obliczaja razem wywazenie samolotu – podobno jest jest OK. Wznosimy sie na wysokość 1600 m, skąd […]

    Czytaj dalej

    St Kitts and Nevis – najmniejszy kraj obu Ameryk

    Do St Kitts lecimy z Antigua Boeingiem 777 czyli duzym samolotem pasazerskim dla ponad 300 osob. Jak sie okazuje samolot przylecial z Londynu, w Antigui mial tylko miedzyladowanie, gdzie oprocz nas wsiadlo jeszcze kilkoro pasazerow. Sam lot trwal zaledwie 20 minut i samolot zanim na dobre wzbil sie w powietrze, musial juz ladowac:) Bylo to […]

    Czytaj dalej

    Antigua – wielki blekit i plaszczki

    Po urodzajnej i tropikalnej Dominice lecimy na wyspe Antigua, na ktorej krajobraz jest skrajnie inny, bardziej przypominajacy prerie lub step. Wyspa jest zdecydowanie bardziej plaska, a z nielicznych pagorkow widac przepiekne blekitne zatoki i krotkie piaszyste plaze z idealnie bialym piaskiem.. Nie bez powodu Antigua nazywana jest wyspa 365 plaz! Juz standardowo, spedzamy na wyspie […]

    Czytaj dalej

    Dzika Dominika!

    Na Dominike przyplywamy promem z Martyniki i mamy drobny problem na przejsciu granicznym. Wjezdzajac na kazda karaibska wyspe nalezy okazac potwierdzenie dalszej podrozy, np bilet lotniczy lub na prom. Co prawda mielismy wykupiony lot z Dominiki na Antigue, ale pech sprawil ze potwierdzenie lotu nie znajdowalo sie na Tomka telefonie, a Pan w okienku uparcie […]

    Czytaj dalej

    Martynika – Unia Europejska na Karaibach

    Poltorej godziny- tyle potrzeba aby z St Lucia dostac sie do Unii Europejskiej..a scisle mowiac do francuskiej wyspy Martynika:) troche dziwnie sie czujemy widząc auta na francuskich numerach, ceny w euro i dobrze nam znane sieci jak Carrefour czy Casino. Martynika jest zdecydowanie najbardziej rozwinieta wyspa sposrod wszystkich ktore udalo nam sie odwiedzic na Karaibach. […]

    Czytaj dalej

    St Lucia – Pitony i palmy

    Do St Lucia przylatujemy wieczorem, wiec kiedy taksowkarz po polgodzinnej jezdzie z lotniska do hotelu kaze nam przesiasc sie na prom, jestesmy mocno zaskoczeni. Okazuje sie ze nasz hotel znajduje sie na polwyspie i jedynym sposobem aby sie do niego dostac jest plywajaca tratwa:) Rezerwowaliśmy noclegi przez internet, niby ogladamy zdjecia ale tak na prawde […]

    Czytaj dalej

    Barbados – wow i rum punch

    Od początku mieliśmy bardzo wysokie oczekiwania co do Barbadosu..i szczerze – po pierwszym dniu postanowiliśmy skrócić nasz pobyt na wyspie z 5 do 3 dni. Niby wszystko super, piękna lazurowa woda i piaszczyste plaże ale zabrakło tego wow! Jest to juz nasza 8. wyspa ktora oglądamy na Karaibach i byc moze jesteśmy sie juz troche […]

    Czytaj dalej

    Ale jak wlasciciwie podróżować z małym Bąblem?

    Do St Vincent dopływamy rano po poranku z szybką pobudką i zorganizowaniem się (jak się okaże niepełnym).Bierzemy taxi -> dojezdzamy na prom -> płyniemy do stolicy St Vincent. Zgodnie z informacjami z przewodnika, nie jest to interesujące miasto. Z promu przechodzimy bezpośrednio do restauracji, gdzie jemy sniadanio – lunch (brunch) i jedziemy na lotnisko. To […]

    Czytaj dalej

    Bequia – (podobno) najlepsza wyspa Karaibów

    Z Union Island bierzemy poranny prom z zamiarem doplyniecia do wyspy St Vincent. W trakcie podrozy czytamy jednak w przewodniku o wyspie Bequia i spontanicznie decydujemy sie wysiasc z promu dosłownie w momencie kiedy sie zatrzymał na wyspie – okaże sie to potem dobra decyzja. Faktycznie wyspa jest przepiekna- zielone pagorki, krystalicznie czysta woda i […]

    Czytaj dalej

    Union Island – wrota do Grenadyn

    Na Union Island dostajemy sie z Carriacau niewielka lodka. Jako ze jest to wyspa należąca do nowego dla nas kraju- St Vincent i Grenadyny, musimy najpierw przejść odprawę na lotnisku. Bez problemów udaje nam sie dostać kolejna pieczątkę w paszporcie i chwile pozniej ladujemy w hotelu. Kolejne 2 noce spedzamy w Anchorage Yacht Club- hotelu […]

    Czytaj dalej

    Carriacou – chill out

    Z samego rana wypływamy promem z St George’s (stolicy) do Carriacou- kolejnej z trzech wysp Grenady. Momentami czujemy się jak w wesołym miasteczku, gdy fale podbijają statek do góry. Po 2 godzinach jesteśmy w Hillsbrough- malowniczym i jedynym miasteczku na tej wyspie. Zycie mieszkańców koncentruje się na ulicy położonej wzdłuż wybrzeża, gdzie znajduje się m. […]

    Czytaj dalej

    Grenada – roadtrip

    Poranek spędzamy dosc leniwie kapiac sie w basenie, ale juz po południu wyruszamy na przejażdżke po Grenadzie. Na początku wjeżdżamy na pobliską górę z dwoma twierdzami, Fort Frederick i Fort Matthew, skąd rozposciera sie przepiękny widok na stolice-St George’s oraz sasiadujaca zatoke Morne Rouge Bay. Stamtąd udajemy sie w głąb ladu zobaczyc wodospad Annandale. Przed […]

    Czytaj dalej

    Grenada- wyspa przypraw

    Do Grenady udajemy sie z dosc wysokimi oczekiwaniami, bo mieszkancy Trinidadu za kazdym razem  bardzo entuzjastycznie reagowali na informacje ze wlasnie tam sie udajemy i komentowali  “Grenada – you will love it!” Nasz odlot jest oprozniony o 2 godziny ale cierpliwie znosimy czekanie na lotnisku. Lot do raju trwa zaledwie 35 minut. Grenada nazywana jest […]

    Czytaj dalej

    Ropa i gaz rządzą :)

    W srodę wstajemy po 4.00 rano, aby zdążyć na poranny prom do Trinidadu. Wypozyczalnia aut zgadza sie, zeby auto zostawic otwarte na miejskim parkingu.. (nie maja Biura w Scarborough skad odplywa prom). Po 2,5 godzinnej podróży katamaran cumuje w Port of Spain – 50-tysięcznej stolicy TiT. Po przyjeździe i check-in do hotelu udajemy się na […]

    Czytaj dalej

    Welcome to Raj ;)

    Rozpoczynamy naszą przygodę od Państwa położonego na samym południu tego regionu – Trinidad i Tobago. Ten wyspiarski kraj, złożony z dwóch wysp dzięki wydobyciu ropy jest trzecią najbardziej rozwiniętą gospodarką obu Ameryk, tuż po USA i Kanadzie. Obydwa loty (przesiadka w Frankfurcie) mijają nam nadzwyczajnie spokojnie i szybko – Oli bardzo dobrze znosi trudy podróży […]

    Czytaj dalej

    Wylatujemy!

    Po długich miesiącach stacjonarnego życia (Agaty ciąża + narodziny Olafka) wyruszamy w naszą kolejną daleką podróż, tym razem w powiększonym składzie jedziemy na podbój Karaibów 😉 Mamy bilety w jedna stronę 😉 i jest cool!

    Czytaj dalej
    Back to top